Rycerki i samarytanki
Autor: Dioniza Wawrzykowska-Wierciochowska
Wydawnictwo: Wydawnictwo MON, 1988
Okładka: miękka z obwolutą
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Rycerki i samarytanki” to jedna z tych książek, które wyglądają niepozornie jak „lektura pomocnicza do historii”, a po chwili okazują się aktem korekty całego narodowego imaginarium. Wawrzykowska‑Wierciochowa bierze na warsztat wieki, w których polska pamięć zbiorowa widzi głównie szarże husarii, sejmiki i heroicznych dowódców – i w tym ciasnym kadrze szuka kobiet, które nie zadowoliły się rolą przypisu. Od średniowiecznych „rycerek” po dziewiętnastowieczne konspiratorki i sanitariuszki autorka rekonstruuje coś na kształt alternatywnej kroniki wojennej: tej, w której kobieta nie jest „towarzyszką losu żołnierza”, tylko podmiotem działań, bywa dowódcą, bywa medykiem, bywa organizatorką zaplecza, bez którego żadna szarża nie miałaby jak się odbyć.
Ciekawe jest, że książkę wydało MON u schyłku PRL – to nie jest feministyczny manifest pisany z dzisiejszej perspektywy, tylko produkt instytucjonalnej, państwowej historiografii, która od czasu do czasu pozwalała sobie na luksus rzetelności. Wawrzykowska‑Wierciochowa pisze popularnonaukowo, ale nie banalnie: widać warsztat biografistki i archiwistki, a zarazem świadomość, że bohaterki trzeba „odkurzyć” z muzealnego patosu, pokazać ich wybory, kompromisy, czasem zwykłą, przyziemną cenę odwagi. Tytułowe „samarytanki” nie są więc ckliwym wizerunkiem anielskich opiekunek rannych, lecz często równie zahartowanymi uczestniczkami walki – tyle że działającymi tam, gdzie historia najchętniej odwraca wzrok.
Ten tom ma dziś wartość podwójną. Po pierwsze, jako wprowadzenie do tradycji kobiecej obecności w polskiej kulturze militarnej – zanim jeszcze zaczęto mówić o „żołnierkach” w sensie instytucjonalnym. Po drugie, jako dokument pewnego momentu: jak w końcówce lat 80. dało się w oficjalnym obiegu opowiadać o dawnej Polsce, kobietach, armii i niepodległości, nie wchodząc w tanią pomnikowość. Nie jest to lektura dla miłośników efektownej narracji historycznej à la serial kostiumowy; raczej dla tych, którzy lubią, gdy stare opowieści zaczynają pękać w szwach i odsłaniają bohaterów – a w tym wypadku głównie bohaterki – od dawna obecne, lecz konsekwentnie spychane na margines.