Gra w klasy
Autor: Julio Cortazar
Wydawnictwo: Altaya, 2001
Okładka: twarda
Stan: dobry plus
O książce
„Gra w klasy” to jedna z tych powieści, które nie starzeją się ani przez chwilę, bo ich istota polega na nieustannym ruchu. Cortázar nie buduje fabuły jak architekt od linijki — raczej jak ktoś, kto układa na stole zestaw elementów i pozwala czytelnikowi decydować, które z nich połączą się w sensowną całość. Ten gest nie jest czystą formalną zabawą. Przez tę ruchomą strukturę autor pokazuje, jak kruche są wszystkie nasze sposoby porządkowania świata: logika codzienności, miłość, filozofia, literatura. Horacio Oliveira — postać niby ironiczna, niby wrażliwa, ale zawsze rozdarta — staje się tu figurą człowieka, który szuka języka dla własnego chaosu, a „klasy” w tytule stają się metaforą: skok w górę jest możliwy, ale można też łatwo spaść na pierwsze pole.
Powieść ma w sobie coś rzadkiego: potrafi być jednocześnie intelektualna i zmysłowa. Cortázar prowadzi dialog z całą literaturą XX wieku, ale robi to lekko, chaotycznie, czasem wręcz brawurowo. Tu jedno zdanie przypomina poetycką impresję, a kilka stron dalej pojawia się zimna analiza myśli europejskiej. Relacja Horacia z La Magą jest jednym z tych magnetycznych duetów, które wymykają się romantycznym kliszom — raczej taniec dwóch światów niż love story. Sporo tu melancholii, ale też humoru, i tej dziwnej, cortazarowskiej czułości wobec nieporządku świata. „List Magi do Rocamadoura” to tylko jeden z punktów zapalnych, które przez dekady działały jak emocjonalny zapalnik dla kolejnych pokoleń.
Czytany dziś „Rayuela” wciąż działa, choć inaczej niż w latach sześćdziesiątych. Wtedy była to książka pokoleniowej formacji — dowód, że literatura może rozsadzać zasady gry. Teraz czyta się ją bardziej jak zapis nieustannego błądzenia: tekst, który nie ufa jednoznaczności i zmusza do własnych wyborów. Jej wielotorowość daje poczucie, że każda interpretacja jest tylko jedną z możliwych, a książka za każdym razem odsłania inny fragment swojej układanki. To nie jest lektura „na raz” — to żywy organizm, który potrafi towarzyszyć latami, wracać w różnych momentach i za każdym razem domagać się innego klucza. Cortázar stworzył powieść, która nie prowadzi czytelnika, lecz zaprasza do współudziału. I dlatego nadal ma taką siłę