Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 8385845135
Wysyłka od: 15.00 PLN

Jedno życie cztery światy
Autor: Jacek Stoicki-Sosnowski

Wydawnictwo: Baran i Suszczyński 1994
Okładka: miękka
Stan: dobry 

Uwagi: brak

O książce

„Jedno życie cztery światy” to zapis istnienia przeciętego przez wszystkie główne pęknięcia XX wieku. Jacek Stocki-Sosnowski wychował się w przedwojennym Krakowie — środowisku, które samo siebie postrzegało jako gwarancję stabilności i porządku. Wspomnienia pokazują, jak szybko ten świat okazał się kruchy. Wojna, okupacja, głód, prowizoryczne reguły życia codziennego — wszystko to ustawia autora wobec rzeczywistości, która nie pasuje ani do jego wychowania, ani do wzorców rodzinnych. Szczepański w przedmowie zwraca uwagę, że Stocki nie pisał jako zawodowy narrator, tylko jako człowiek przekonany, że to, co przeżył, nie mieści się w konwencjonalnych ramach pamiętnikarstwa. I faktycznie: jest w tym zapisie coś surowego, nieosłoniętego, pozbawionego literackich protez.

Druga część książki — lata okupacji — rozwija się jak kronika człowieka, który stara się zachować przedsiębiorczy sposób myślenia w warunkach, które wymuszają improwizację i ryzyko. W tle pojawiają się epizody konspiracyjne, próby przedostania się przez granice, więzienie, ciągła oscylacja między planowaniem a chaosem narzuconym przez wojnę. Stocki-Sosnowski nie buduje mitu własnej roli; raczej odsłania mechanikę tamtych lat: przypadek, szczęście, instynkt, kontakty, których nie da się później wytłumaczyć żadną „logiką dziejów”. Wspomnienia te mają wartość szczególną — to głos człowieka z rodziny dobrze sytuowanej, który po klęsce II RP i po upadku dawnego porządku musiał nauczyć się funkcjonować w zupełnie innym układzie społecznych hierarchii. Takich relacji zachowało się niewiele.

Trzeci „świat”, komunizm, pokazuje już zupełnie innego autora — człowieka, który po wojnie próbował odbudować siebie i własny majątek w systemie sceptycznym wobec prywatnej inicjatywy. Emigracja do USA, potraktowana jako ostatnia oś tej biografii, nie jest typowym spełnieniem „amerykańskiego snu”. Stocki obserwuje Amerykę przez pryzmat doświadczeń, które ma w sobie od dzieciństwa: wolność jako przestrzeń działania, ale też jako ciężar odpowiedzialności. Uczy się wszystkiego od nowa, działa, bankrutuje, zaczyna ponownie, aż w końcu buduje własne miejsce — bez triumfalizmu, raczej z poczuciem, że czwarty świat nie anuluje poprzednich, tylko dopisuje kolejną warstwę. W sumie powstaje książka o życiu nieprzerwanie wystawionym na zmianę — i o człowieku, który za każdym razem próbuje znaleźć sposób, by w tych zmianach zachować choćby szczątkową ciągłość samego siebie.