Spiski kotlik dukatów
Autor: Michał Balara
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, 1980
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry
Uwagi: nieznaczne otarcia obwoluty
O książce
„Spiski kotlik dukatów” Michała Balary to książka, która wskrzesza dawny świat ludowych podań Spiszu – krainy na styku kultur, gdzie legendy i klechdy przekazywane z ust do ust stanowiły o tożsamości mieszkańców. To nie jest literacka stylizacja ani chłodna etnograficzna notatka, lecz gawędziarski zapis opowieści zbieranych od starszych ludzi, pachnących bacówką, dymem i sianem. Już sam tytuł odwołuje się do jednego z ulubionych motywów góralskiego imaginarium – ukrytego skarbu, który kusi, ale równie często sprowadza zgubę.
Balara konstruuje swój zbiór w sposób wierny strukturze ludowej opowieści – krótkie, samodzielne historie o zbójnikach, bacach, duchach i prostych ludziach, przeplatane są morałem albo ironiczną puentą. Spotykamy tu Janosika, który na Spiszu funkcjonuje nie jako bohater literacki, lecz ludowy bandyta-bohater; są też „geśliki zbójeckie”, opowieści o egzaminach zbójnickich i niejednej nocnej przygodzie w kościele, gdzie ludzie konfrontowali się ze światem nadprzyrodzonym. Obok tego pojawiają się scenki obyczajowe – baby gaszące pożar, chłop zajadający cielę, wiejski muzyk dorabiający się biedą i sprytem. Ten kalejdoskop ludowych historii pokazuje, że kultura Spiszu nie była jedynie tłem dla folklorystów, ale żywym systemem wierzeń, żartów i przestrog.
Siłą tej książki jest autentyczność: autor nie wygładza języka, tylko korzysta z lokalnej gwary, uzupełniając tom słowniczkiem. Dzięki temu czytelnik nie tylko poznaje fabuły legend, ale słyszy, jak mogły brzmieć w ustach gawędziarzy. Balara jawi się tu nie tyle jako pisarz, ile strażnik pamięci, który w latach 70. objeżdżał wsie Spiszu, zanim globalizacja rozmyła lokalne idiomy. „Spiski kotlik dukatów” to fragment większej tradycji literatury tatrzańsko-spiskiej wydawanej przez Wydawnictwo Literackie – obok Struga, Goetla czy Stacha. Dziś książka ma wartość podwójną: jako barwna lektura i jako dokument ginącego świata, w którym słowo mówione miało większą moc niż druk.