Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
Wysyłka od: 15.00 PLN

Pitaval krakowski
Autor: Stanisław Salmonowicz, Janusz Szwaja, Stanisław Waltoś 

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, 1974 
Okładka: miękka z obwolutą
Stan: dobry 
Uwagi: brak

O książce

„Pitaval krakowski” to jeden z tych tomów, które w prywatnych bibliotekach lądują zwykle między kronikami miasta a literaturą sensacyjną – i w obu tych sąsiedztwach czuje się dość swobodnie. Salmonowicz, Szwaja i Waltoś nie piszą bowiem ani „kryminalnych opowiastek z dawnych lat”, ani suchej historii prawa. Interesuje ich przede wszystkim Kraków jako organizm społeczny, który najpełniej odsłania się właśnie wtedy, gdy coś w nim pęka: w zbrodni, oszustwie, skandalu obyczajowym. Spośród dziesiątek możliwych procesów wybierają takie, które nie tylko elektryzowały ówczesną prasę, lecz także pozwalają zobaczyć przekrój przez klasy społeczne, uprzedzenia, nawyki myślenia sędziów, dziennikarzy i publiczności.

Zaletą tej książki jest rzadkie w polskiej literaturze połączenie erudycji prawniczej z narracyjnym instynktem. Autorzy poruszają się po aktach, protokołach i dawnych komentarzach jak archiwiści, ale opowiadają jak staromodny felietonista, który lubi puentę, ironię i dyskretną tezę. Każda sprawa staje się tu małym laboratorium: bada się nie tylko to, „kto zabił”, ale też jak funkcjonował wymiar sprawiedliwości w konkretnym momencie dziejów miasta – od austriackiej galicyjskości po międzywojenne ambicje nowoczesnego państwa. Tam, gdzie tradycyjne opracowania skłonne były powtarzać legendy o „głośnych procesach”, autorzy z upodobaniem rozbrajają mity, weryfikują prasowe sensacje i pokazują, jak łatwo opinia publiczna myli się w sprawach, w których jest absolutnie pewna własnej racji.

W dłuższej perspektywie „Pitaval krakowski” działa jak nieformalna historia mentalności miejskiej: galeria przestępców, ofiar, adwokatów i sędziów układa się w panoramę Krakowa, którego nie znajdziemy ani u nostalgicznych pamiętnikarzy, ani w patetycznych monografiach jubileuszowych. To miasto zaułków, czynszowych kamienic, drobnych interesów, ale też ambicji, które kończą się w sali sądowej. Wydanie zbiorcze, a potem rozbudowane reedytowane tomy, pokazują zresztą trwałość tej koncepcji – to nie jest jednorazowa ciekawostka z półki „kryminalne sprawy sprzed lat”, lecz książka, która w polskiej kulturze prawnej i miejskiej reportażowości zajmuje miejsce osobne: gdzieś pomiędzy archiwum a gabinetem starego adwokata, który dopowiada to, czego nigdy nie zapisano w wyroku.