Raport Badeni
Autor: Krzysztof Maćkowski
Wydawnictwo: Znak, 2007
Okładka: miękka
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Raport Badeni” to kryminał, który udaje policyjny akt, a w gruncie rzeczy jest diagnozą pewnego intelektualnego fermentu. Maćkowski wybiera rok 1900 nie dla dekoracji, lecz jako punkt zapalny: Kraków jeszcze prowincjonalny, ale już neurotycznie nowoczesny, pełen artystów, dziennikarzy, wolnomyślicieli, ludzi, którzy czytają więcej niż powinni i myślą bardziej swobodnie, niż wypada. Śmierć Judyty Badeni jest tu mniej sensacyjną zagadką, a bardziej katalizatorem – dzięki niej odsłania się cała maszyneria miasta: prasa, uniwersytet, salony, kawiarnie, kościelne ambony i redakcyjne biurka. W tle przewijają się spory o moralność publiczną i „zatrute książki”, jakby autor chciał przypomnieć, że strach przed ideami bywa bardziej histeryczny niż strach przed zbrodnią.
Inspektor Gustaw Mahler – z prowincjonalnym sznytem i ironią człowieka, który widział już za dużo, by się czymkolwiek wzruszać – jest tu ciekawym chwytem: to nie tyle detektyw, ile racjonalny obserwator w świecie przesiąkniętym symbolizmem i histerią Młodej Polski. Prowadząc śledztwo, Mahler przemieszcza się między środowiskami, które rzadko się ze sobą mieszają: od redakcyjnych gabinetów po studenckie pokoiki, od mieszczańskich salonów po mroczne korytarze instytucji. Sam kryminał jest skrojony tradycyjnie – świadkowie, tropy, mylne ścieżki – ale najwięcej przyjemności przynosi obserwacja, jak śledztwo wżyna się w tkankę miasta i w obyczaje epoki: jak łatwo reputację zniszczyć artykułem, a z kolei przemoc wobec kobiety zamieść pod dywan, jeśli tak podpowiada dobry ton i interesy.
Zarzuty o „raportowość” i przewagę dialogów są w tym wypadku dość przewrotnie wpisane w projekt całości: Maćkowski ewidentnie stylizuje się na prozę policyjnego aktotwórstwa i gazeciarskiego zapisu, co chwilami spłaszcza topografię, ale wzmacnia wrażenie obcowania z dokumentem z epoki. Kto szuka szerokich panoram Krakowa w duchu Reymonta, może czuć niedosyt; kto lubi, gdy literacki kryminał podszyty jest historią idei i ma ambicję pokazania, jak rodzi się nowoczesna opinia publiczna – ten w „Raporcie Badeni” znajdzie coś więcej niż kolejną zagadkę z trupem na Błoniach. To książka, w której zbrodnia jest tylko pretekstem, a właściwy raport dotyczy stanu ducha pewnego miasta na progu XX wieku.