Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus
Autor: John Gray
Wydawnictwo: Zysk i S-ka, 1996
Okładka: miękka
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Mężczyźni są z Marsa, Kobiety z Wenus” to chyba najskuteczniejszy bestsellerowy mit współczesnej psychologii popularnej: książka bardziej formująca język rozmów o związkach niż rzeczywiście opisująca ludzką psychikę. Gray z rozbrajającą pewnością siebie rozrysowuje dwa gatunki – marsjan i wenusjanki – którym przypisuje nie tylko odmienne style komunikacji, lecz wręcz odmienne logiki emocjonalne. W tej mitologii nie chodzi o realizm, lecz o użyteczną bajkę: o uproszczony model, dzięki któremu sfrustrowani partnerzy mają wreszcie poczuć, że „to nie ja jestem nienormalny, tylko my naprawdę jesteśmy z innych planet”.
Siła tej książki nie tkwi w subtelności, lecz w brutalnej czytelności schematów. Gray robi to, czego naukowa psychologia zwykle boi się jak ognia: generalizuje, upraszcza, uśrednia. Z empirycznego punktu widzenia wiele jego tez dziś mocno trzeszczy – badania nad płcią i różnicami indywidualnymi są znacznie ostrożniejsze – ale jako narzędzie retoryczne to działa zaskakująco sprawnie. Czytelnik dostaje proste scenki, dialogi rodem z teatralnej farsy małżeńskiej i zestawy „instrukcji obsługi” partnera, które przypominają bardziej instrukcję do starego magnetofonu niż opis złożonej istoty ludzkiej. I właśnie ta bezceremonialność stanowi część uroku: Gray mówi ludziom to, co od dawna przeczuwają, tyle że w języku zgrabnej metafory, którą łatwo powtórzyć przy kawie.
Z perspektywy czasu książka jest ciekawa przede wszystkim jako artefakt kulturowy lat 90. – epoki, w której tradycyjne role płciowe zaczęły się kruszyć, ale potrzeba prostych wyjaśnień pozostała. „Mars” i „Wenus” to rodzaj literackiego kompromisu: pozwala myśleć o związkach mniej moralizatorsko („on nie jest zły, on jest z Marsa”), a zarazem utrwala dość konserwatywną wizję ról. Dla jednych będzie to więc pomocny język do rozbrojenia codziennych kłótni, dla innych – irytująca karykatura maskująca złożoność relacji pod warstwą planetarnych metafor. Niezależnie od oceny, trudno odmówić Grayowi jednego: stworzył książkę, która na długie lata zdefiniowała sposób mówienia o „różnicach między kobietami a mężczyznami”, a to w literaturze poradnikowej rzadkość – większość tytułów starzeje się po sezonie, ta stała się czymś w rodzaju podręcznika ludowych przekonań o płci.