U złotego źródła. Baśnie polskie
Autor: Stefania Wortman
Ilustracje: Zbigniew Rychlicki
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia, 1989
Okładka: miękka
Stan: dobry, 270 stron dużego formatu.
Uwagi: nieznaczne zagięcie okładki
O książce
„U złotego źródła” to książka, która nie próbuje tworzyć „nowej” wersji polskich baśni, tylko porządnie układa to, co przez pokolenia funkcjonowało w obiegu ludowym i literackim. Wortman zestawia tu historie z różnych stron Polski — od Gliśskiego i Kraszewskiego, przez Morcinka, aż po Szelburg-Zarembinę — dzięki czemu czytelnik dostaje obraz tego, jak wiele odcieni ma tradycyjna opowieść: magiczna, rubaszna, przesycona symboliką, a czasem brutalnie prosta. Spis treści pokazuje, że to nie jest „jeden styl” baśni, lecz przekrój: królewny zaklęte w żaby, chłopi, którzy trafiają na nadnaturalne moce, klasyczne motywy prób i nagród, a obok tego bardziej humorystyczne teksty Morcinka o Zefliku.
Mocną stroną tego wyboru jest to, że Wortman nie wygładza baśni na modłę współczesnych edycji dla przedszkola. Autorzy reprezentowani w tomie pisali w różnych epokach i językach emocji, a książka to zachowuje: jest archaiczność Januszewskiej, ludowa prostota Opowieści chłopskich Morcinka, książkowa elegancja Szelburg-Zarembiny. Dzięki temu tom wciąż działa — nie jako „lekturka dla dzieci”, tylko jako przekrój tego, jak polska kultura przez dziesięciolecia opowiadała o świecie, jego zasadach i dziwnościach. Widać tu świat, w którym moralność nie wchodzi z ambonki, tylko wynika z ciągu zdarzeń — jak w folklorze.
Dopełnieniem są ilustracje Rychlickiego — nie dodają cukru, tylko budują klimat dawnych opowieści. Ten styl, rozpoznawalny z Uszatka czy klasycznych edycji NK, dobrze współgra z materiałem: proste środki, wyrazista mimika, dużo „świętej zwyczajności” świata przedstawionego. To jedna z tych książek, które można czytać dzieciakowi, ale dorosły też znajdzie w niej coś własnego — bo to trochę muzeum opowieści, które już nie krążą tak powszechnie, a trochę zapis tego, jak wyglądała polska wyobraźnia zanim telewizja ją wyrównała.