Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 8385335021
Wysyłka od: 15.00 PLN

The Doors. Czas Apokalipsy 
Autor: Piotr Kosiński 

Wydawnictwo: Rock Serwis, 1991
Okładka: miękka
Stan: dobry/dobry plus

Uwagi: brak

O książce

„The Doors. Czas Apokalipsy” Piotra Kosińskiego to przykład książki, która nie tyle opisuje zespół, ile próbuje uchwycić atmosferę czasu, w jakim ich muzyka wybuchła. Autor podchodzi do Doorsów nie jak do klasycznego rockowego fenomenu, lecz jako do zjawiska kulturowego – czegoś, co wymknęło się swojej epoce i zostawiło w niej trwałą wyrwę. W tle majaczą amerykańskie lata sześćdziesiąte: zakurzone kampusy, protesty, rewolucja obyczajowa, mieszanina wolności i paranoi. Kosiński widzi w zespole nie tylko twórców przebojów, ale medium epoki, która próbowała mówić własnym językiem, zanim ktoś ją spacyfikował.

Książka ma wyraźnie reporterski puls. Autor wraca do źródeł, muzycznych i literackich, bo Doorsów nie da się zrozumieć bez poezji, beatników i całej tej półmistycznej warstwy, którą Jim Morrison wykorzystywał jak paliwo. Nie idealizuje go, ale też nie rozbiera na części jak muzealnego eksponatu. Bardziej zastanawia się, skąd brała się siła człowieka, który potrafił połączyć sceniczny trans z intelektualnym chaosem. Kosiński dużo uwagi poświęca przestrzeniom — klubom, miejscom spotkań, grobowi na Père-Lachaise — jako punktom, w których legenda przechodzi w rytuał. To ciekawy zabieg: muzyka staje się tu częścią pejzażu duchowego Zachodu przełomu dekad.

Najciekawsze jest to, jak autor pokazuje, że Doorsów nie należy traktować jak zamknięty rozdział historii rocka. W jego ujęciu to zespół, który żyje w ciągłej reinterpretacji: w nowych pokoleniach, w pielgrzymkach pod paryski nagrobek, w niegasnącym micie człowieka, który łączył intelekt, destrukcję i sceniczny magnetyzm. „Czas Apokalipsy” nie jest więc typową biografią, lecz próbą uchwycenia fenomenu, który trwa mimo upływu lat. Zamiast katalogu faktów dostajemy coś w rodzaju przewodnika po mentalności czasów, w których muzyka była formą buntu, a śmierć Morrisona urosła do rangi symbolu całej epoki.