Tajemnice krakowskich budowli
Autor: Andrzej Nazar
Wydawnictwo: Vis-a-Vis, 2009
Okładka: miękka
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Tajemnice krakowskich budowli” to książka, która robi coś prostego i skutecznego: bierze zabytki, które wszyscy znają z pocztówek i szkolnych wycieczek, i pokazuje je tak, jakby po latach zdjęto im eleganckie smokingi. Kraków przestaje być tu muzealnym gablotowym eksponatem, a zaczyna przypominać miasto, które przez wieki żyło plotką, przesądem, polityką, architektoniczną brawurą i zwykłą ludzką głupawką. Nazar nie pisze o stylach i akademickich teoriach — interesuje go, gdzie naprawdę znajduje się grób Warneńczyka, czemu na fasadzie pojawia się smok, a który teatr naraził się Matejce. To urbanistyczna archeologia bez zadzierania nosa.
Ta książka działa najlepiej jako narzędzie terenowe. Nagle okazuje się, że znane bramy prowadzą do historii, które nie trafiły do podręczników, a tablice pamiątkowe mają więcej sensu, gdy zna się kontekst ich powstania (i czasem absurd, który się za nimi kryje). Autor uwielbia architektoniczne dziwactwa: zegary z jedną wskazówką, łańcuchy na kościołach, schody, których nie powinno być. To wszystko buduje obraz miasta, które nigdy nie było ani tak święte, jak chciałyby przewodniki kościelne, ani tak poważne, jak twierdzi uniwersytecka tradycja. Kraków to po prostu miasto, które umie w legendę, bo legenda pozwala sprzedawać tajemnicę lepiej niż sama cegła.
Największy plus Nazara: przypomina, że historia nie jest tylko wielkimi datami i nazwiskami. To także drobne decyzje budowniczych, lokalne konflikty, artystyczne fanaberie i przesądy, które przetrwały dłużej niż ich autorzy. Książka nie pretenduje do akademickiej rozprawy — i dobrze, bo w tej formule traciłaby cały urok. To raczej zaproszenie do spaceru, w którym patrzy się pod nogi i nad głowę trochę dokładniej niż zwykle. Dla kogoś, kto myśli o Krakowie tylko przez pryzmat rynku i wawelskiego pocztówkowego złota, może się okazać całkiem przyjemnym odkryciem, że miasto ma więcej warstw niż cebula — i każda z nich ma swoją własną dziwną opowieść.