Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788324030095
Wysyłka od: 15.00 PLN

Dziewczyny z Powstania 
Autor: Anna Herbich-Zychowicz  

Wydawnictwo: Znak, 2014
Okładka: twarda
Stan: dobry plus
Uwagi: brak

O książce

„Dziewczyny z Powstania” to książka z tych, które czyta się jednym tchem, a potem ma się do siebie lekkie pretensje, że poszło tak szybko. Herbich robi coś bardzo prostego, a dziś już wcale nieoczywistego: zamiast dopisywać nowe interpretacje do mitu Powstania Warszawskiego, oddaje głos kobietom, które po prostu pamiętają. Jedenaście historii, jedenaście głosów – od sanitariuszek i łączniczek po cywilne „dziewczyny z podwórek” wrzucone w środek apokalipsy – układa się tu nie w tradycyjną monografię, lecz w mozaikę bardzo osobistych, często bolesnych relacji. Zamiast patosu: konkret. Zamiast wielkich słów: obrazy, których nie sposób odzobaczyć.

Najciekawsze jest to, jak ta książka delikatnie rozsadza znany szkolny obraz powstania. Herbich nie prowadzi wykładu z historii, lecz zapisuje pamięć ciała: głód, brud, strach, euforia po udanej akcji, śmieszność niektórych sytuacji w środku katastrofy. Kobiety, które przez dekady pozostawały w cieniu „chłopców z barykad”, w jej opowieściach przestają być dodatkiem do martyrologii – są pełnoprawnymi podmiotami historii, z własnym językiem, temperamentem, poczuciem humoru. Szczególne znaczenie ma obecność babki autorki; ta rodzinno-reporterska perspektywa nadaje całości dyskretny rys intymności, który chroni książkę przed zamianą w kolejną ilustrację do narodowego muzeum pamięci.

Nie jest to jednak dzieło rewizjonistyczne w sensacyjnym stylu, raczej spokojna korekta optyki. Proza Herbich jest przezroczysta, podporządkowana głosom bohaterek – czasem może zbyt gładka jak na ciężar opisywanych scen, ale dzięki temu dostępna czytelnikowi, który nie przebija się na co dzień przez tomy źródeł. W serii „Prawdziwe historie” ten tom pełni rolę wyłomu: pokazuje, że historia wciąż żyje w indywidualnych wspomnieniach, a nie tylko w oficjalnych narracjach i akademickich sporach. Można dyskutować, czy to już „pełnoprawny reportaż”, czy raczej porządnie zredagowane wspomnienia – ale to spór bardziej dla teoretyków gatunku. Dla czytelnika ważniejsze będzie co innego: po lekturze nazwiska i twarze „dziewczyn z powstania” trudno już dopisać drobnym drukiem pod hasłem „bohater zbiorowy”. Tu każda z nich odzyskuje własne imię.