Wieki światła
Wieki Światła, tom 1
Autor: Ian R. MacLeod
Wydawnictwo: Mag
Okładka: twarda
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Wieki światła” Iana R. MacLeoda to powieść, która stawia wiktoriańską Anglię w krzywym zwierciadle steampunku i New Weird. Zamiast pary napędzającej rewolucję przemysłową mamy eter – magiczny minerał wydobywany z ziemi, źródło cudów i zarazem przekleństwo epoki. Świat, w którym unosi się pył eterowy, to przestrzeń pełna kontrastów: z jednej strony latające maszyny i iluminacje miast, z drugiej – fabryczne slumsy, choroby i toksyczne zanieczyszczenia. To Dickensowska Anglia przepisana na nowo – mroczniejsza, bardziej ironiczna i boleśnie aktualna w swoim komentarzu społecznym.
MacLeod konstruuje fabułę na wzór „Wielkich nadziei”. Robert Borrows, chłopak z prowincjonalnej biedoty, marzy o karierze w gildiach, ale szybko odkrywa, że awans społeczny jest okupiony zdradą własnych ideałów. Równolegle Alice Meynell, równie ambitna, wybiera drogę jeszcze bardziej ryzykowną – wiąże swoje losy z samym eterem, płacąc za to osobistą cenę. Bohaterowie dojrzewają w świecie, gdzie socjalistyczne ruchy rewolucyjne mieszają się z mistyką, a każdy krok w górę hierarchii wymaga wejścia w układ z systemem, który i tak wszystko kontroluje.
Najciekawsze jest to, że MacLeod nie daje czytelnikowi pocieszenia. Eter, metafora postępu, nie prowadzi do emancypacji, lecz do jeszcze większego zniewolenia. Władza gildiowa działa jak XIX-wieczny kapitalizm w wersji alchemicznej – brutalny, hierarchiczny i bezlitosny wobec proletariatu. W efekcie powstaje nie tyle przygodowa fantastyka, co satyra na idee postępu, ubrana w kostium alternatywnej historii.
„Wieki światła” wpisują się w nurt New Weird, obok prozy China Miéville’a. To literatura, która nie ucieka od polityki ani społecznej krytyki, a jej światotwórstwo nie jest dekoracją, lecz nośnikiem idei. MacLeod łączy styl liryczny z mrocznym realizmem, tworząc opowieść o marzeniach, które rozbijają się o system, i o magii, która zamiast wyzwalać, korumpuje. W tej wizji postęp jest ciężki jak pył eteru – osiada na płucach i pamięci, zostawiając po sobie tylko gorzki posmak.