Ofiara w środku zimy
Autor: Mons Kallentoft
Wydawnictwo: Rebis
Okładka: twarda
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Ofiara w środku zimy” to kryminał, który udaje, że opowiada o zbrodni, a w rzeczywistości opowiada o temperaturze – tej za oknem i tej w człowieku. Kallentoft robi z Östergötland tego, czym dla Mankella była Ystad: pejzaż emocjonalny, a nie tylko scenerię. Zamarznięte pola, hulający wiatr, powieszony na drzewie trup – to nie są dekoracje, lecz coś w rodzaju chóru komentującego bohaterów. W tle słychać echa Sjöwall i Wahlöö, ale filtr jest wyraźnie późniejszy: mniej systemowego gniewu, więcej przyglądania się jednostce, która rozsypuje się od środka.
Malin Fors należy do tego typu skandynawskich śledczych, którzy już na starcie są moralnie podbici alkoholem i życiowymi porażkami. Różnica polega na tym, że Kallentoft nie traktuje jej jak kolejnej wariacji na temat „zmęczonego policjanta”, tylko jak główne laboratorium, w którym bada się kruchość. To, że jest samotną matką, że pije, że wchodzi w romans z dziennikarzem – mogłoby być czystą kliszą, gdyby nie sposób prowadzenia jej wewnętrznego monologu i bardzo konsekwentne łączenie sprawy kryminalnej z jej prywatnymi pęknięciami. Morderstwo nie jest tu zagadką do rozwiązania, lecz katalizatorem, który zmusza Malin do konfrontacji z własnym chaosem.
Na tle modnej, „produkcyjnej” fali nordic noir Kallentoft wyróżnia się uporem, z jakim spowalnia akcję na rzecz nastroju. Pozwala sobie na partie prawie liryczne, podszyte lekką manierą, która jednych będzie irytować, innych wciągnie jak zimowy mgielny chłód. Zabieg cyklu „pór roku” sugeruje, że autor bardziej myśli o symfonii niż o serii odcinków – „Ofiara w środku zimy” jest więc ekspozycją motywów: rozpad rodziny, samotność w społeczeństwie dobrobytu, destrukcja w wersji codziennej, bez fajerwerków. Jako kryminał – solidny, chwilami przeciągnięty; jako pierwszy tom cyklu – intrygująca obietnica, że to nie trupy będą tu najważniejsze, lecz to, co lód skrywa pod powierzchnią.