Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788376280080
Wysyłka od: 15.00 PLN

Wielcy ludzie w anegdocie
Autor: Przemysław Słowiński

Wydawnictwo: Videograf, 2010
Okładka: miękka 
Stan: dobry
Uwagi: nieznaczne zagięcie okładki

O książce

Przemysław Słowiński w Wielkich ludziach w anegdocie nie próbuje pisać historii na nowo — on ją rozbraja. Anegdota, w jego ujęciu, nie jest ozdobnikiem, lecz narzędziem: służy do pokazania, że za pomnikami stoją ludzie, a za datami — zdarzenia, które nie zawsze pasują do oficjalnych narracji. Układ alfabetyczny, od Einsteina po Wałęsę, nie jest tylko porządkiem — to deklaracja, że każdy geniusz, każda ikona, każda postać z podręcznika może być opowiedziana inaczej: przez roztargnienie, przez złośliwość, przez absurd. Słowiński nie szuka sensacji, lecz charakteru. Jego Einstein zapomina adresu, ale rozwiązuje równania; jego Churchill pali cygara mimo ostrzeżeń; jego Sienkiewicz odmawia kolacji, by pisać. To nie są fakty z encyklopedii — to gesty, które mówią więcej niż biogram.

Styl Słowińskiego jest lekki, ale nie powierzchowny. Każda anegdota to miniatura — nie tylko literacka, ale antropologiczna. Autor nie analizuje, nie komentuje — on wybiera, zestawia, pozwala czytelnikowi samemu wyciągać wnioski. Notki biograficzne po każdej historii nie służą uzupełnieniu wiedzy, lecz osadzeniu postaci w kontekście. Dzięki temu książka nie jest tylko zbiorem śmiesznostek, lecz portretem zbiorowym: pokazuje, że wielkość nie wyklucza śmieszności, a śmieszność — głębi. Słowiński nie buduje mitów, lecz je rozszczelnia. I właśnie dlatego jego książka może być czytana zarówno przez uczniów, jak i przez nauczycieli, przez miłośników historii i przez tych, którzy się jej boją.

W kontekście literatury popularnonaukowej Wielcy ludzie w anegdocie to pozycja, która łączy funkcję edukacyjną z rozrywkową, bez popadania w banał. Słowiński nie udaje, że pisze wielką historię — ale właśnie przez to pisze historię, która zostaje w pamięci. Anegdota, jak mówi sam autor, pokazuje człowieka takim, jakim jest, nie jakim powinien być. I to zdanie mogłoby być mottem całej książki — bo w czasach, gdy biografie coraz częściej przypominają hagiografie, Słowiński przypomina, że geniusz też potrafi się potknąć. I że właśnie wtedy jest najbardziej ludzki.