Nie żyłam samotnie
Autor: Mira Zimińska-Sygietyńska
Wydawnictwo: WAiF, 1985
Okładka: miękka
Stan: dobry
Uwagi: nieznaczne otarcia okładki
O książce
„Nie żyłam samotnie” Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej to książka, która nie tyle opowiada o życiu, co je inscenizuje – z rozmachem, dowcipem i melancholią właściwą komuś, kto znał smak sukcesu, ale też cenę lojalności. Autobiografia napisana w formie rozmowy z samą sobą przypomina kabaretowy monolog: pełen dygresji, anegdot, błyskotliwych puent, ale też momentów ciszy, w których wybrzmiewa doświadczenie kobiety zanurzonej w kulturze XX wieku. Zimińska nie rekonstruuje wydarzeń – ona je odgrywa, z wdziękiem aktorki, która wie, kiedy zejść ze sceny, by zostawić widza z pytaniem.
Wspomnienia obejmują niemal cały wiek: od dzieciństwa w Płocku, przez kabarety dwudziestolecia (Qui Pro Quo, Morskie Oko), konspirację i Pawiak, po Mazowsze – zespół, który stał się jej drugim życiem. Ale to nie kalendarium, lecz mozaika relacji, emocji i gestów. Zimińska portretuje środowisko artystyczne z czułością i ironią – Dymsza, Hemar, Ordonówna, Witkacy – to nie pomniki, lecz towarzysze zabaw, sporów i romansów. Wspomnienia o Mazowszu nie są peanem, lecz zapisem walki o sens w realiach PRL-u: cenzura, biurokracja, ale też triumfy na Carnegie Hall i u Elżbiety II. Autorka nie ukrywa trudnych decyzji – rezygnacji z kariery estradowej, samotności po śmierci Sygietyńskiego – ale nie tonie w żalu. Jej narracja to afirmacja życia jako sieci powiązań, w której każdy gest ma znaczenie.
Styl Zimińskiej-Sygietyńskiej jest nie do podrobienia: żywy, ironiczny, pełen teatralnych pauz i literackich mrugnięć. Nie ma tu patosu, jest za to autoironia („Dobrze płacił i co ważniejsze: nie leciał” – o pozowaniu do aktów), dystans („Duma mnie rozpierała, kiedy mijałam dorożki” – o Bugatti) i czułość wobec ludzi, którzy tworzyli jej świat. Książka jest nie tylko dokumentem epoki, ale też manifestem kobiecej niezależności – w świecie, który nie był na nią gotowy. Dla miłośników teatru, kabaretu, folkloru – to lektura obowiązkowa. Dla wszystkich innych – zaproszenie do świata, który nie zniknął, póki ktoś o nim opowiada z takim wdziękiem.