Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788373599307
Wysyłka od: 15.00 PLN

Metro strachu
Autor: John Godey 

Wydawnictwo: Albatros, 2009
Okładka: miękka 
Stan: dobry 
Uwagi: brak

O książce

„Metro strachu” to jedna z tych książek, które udowadniają, że precyzja inżyniera bywa w thrillerze cenniejsza niż liryzm poety. Godey (vel Freedgood) rozgrywa porwanie składu Pelham 1:23 jak partię szachów na planszy złożonej z tuneli, sygnalizacji i rozkładów jazdy. To kryminał mocno osadzony w materii miasta: czuć chłód stalowych torów, zapach przegrzanych kabli, a przede wszystkim nerwowość administracji, policji i motorniczych, którzy nagle stają się pionkami w grze czterech mężczyzn o pedantycznie precyzyjnych pseudonimach. Nie chodzi tu o „tajemnicę zbrodni” — od początku wiemy kto, co i jak — tylko o napięcie wynikające z nieuchronności tykającego zegara i zderzenia różnych trybików miejskiej machiny.

Na tle późniejszych hollywoodzkich adaptacji powieść uderza wręcz staroświecką trzeźwością. Nie ma tu kultu „superbohaterskiego policjanta”; zamiast tego dostajemy ludzi zmęczonych, sarkastycznych, czasem małostkowych, którzy próbują zachować minimum kompetencji w sytuacji zasadniczo wymykającej się kontroli. Dialogi są suche, podszyte nowojorskim humorem i ironią, bez nadęcia, które znamy z kina akcji. Godey świetnie wyczuwa rytm rozmów w biurach, na liniach telefonicznych i w kabinach maszynistów: ta cała orkiestracja głosów tworzy coś w rodzaju miejskiego chorału paniki. Co ciekawe, sam pociąg staje się tu „bohaterem” niemal na równi z ludźmi — jak u Ballarda autostrada, tak u Godeya linia metra jest główną arterią lęków epoki.

W swoim czasie „Metro strachu” funkcjonowało jak podręcznik miejskich koszmarów lat 70.: kryzys finansowy, przestępczość, rosnąca nieufność wobec instytucji i przeświadczenie, że wystarczy kilku zdeterminowanych ludzi, by całe miasto stanęło na krawędzi paraliżu. W tym sensie powieść stoi bliżej realistycznego, „proceduralnego” thrillera niż późniejszych, efektownych wariacji filmowych. Jeżeli ktoś szuka w literaturze sensacyjnej nie tylko adrenaliny, lecz także precyzyjnego wglądu w to, jak działa — i jak bardzo może się zaciąć — wielkomiejska infrastruktura, „Metro strachu” jest pozycją obowiązkową. To książka, po której trudno potem patrzeć na rozkład jazdy metra jak na niewinną tabelkę.