Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788321340258
Wysyłka od: 15.00 PLN

Geniusze malarstwa - Tycjan

Wydawnictwo: Arkady, 1998
Okładka: twarda
Stan: dobry plus
Uwagi: brak 

O książce

W albumie Geniusze malarstwa – Tycjan widać, jak Arkady próbowały uchwycić fenomen artysty, którego biografia i twórczość splatają się z historią Wenecji bardziej niż u któregokolwiek z jego współczesnych. Książka nie sili się na akademicką suchość – raczej prowadzi przez kolejne etapy życia Tycjana jak przez miasto, w którym każdy plac, pałac i kościół odbijał się w jego obrazach. Autorzy zestawiają dzieła z realiami epoki, pokazując, jak malarz wyrastał z tradycji Giorgiona, a potem stopniowo wypracowywał język koloru, który nie potrzebował szczegółowego rysunku, by działać na wyobraźnię.

Najlepsze w tym tomie jest to, że nie traktuje Tycjana jak pomnika. Widać, jak mocno był uwikłany w politykę – od wczesnych zamówień kościelnych, przez relacje z dworami Ferrary i Mantui, po portrety cesarskie, w których liczył się nie tylko talent, ale też dyplomatyczna intuicja. Książka przypomina, że jego obrazy to nie tylko „piękne powierzchnie”: za każdym gestem modela i za każdym zestawieniem barw kryje się kontekst – czasem religijny, czasem dworski, czasem wręcz propagandowy. Arkady dobrze to wychwytują, prowadząc czytelnika przez kolejne dekady, które pokazują, jak Tycjan mierzył się z dwoma rzeczami: rosnącą sławą i zmieniającą się Europą.

Album zwraca uwagę także na późne lata malarza – okres, który w popularnych opracowaniach bywa skracany do kilku zdań o „późnym stylu”. Tutaj potraktowano go jako czas intensywnego poszukiwania: faktury stają się bardziej chropowate, barwa nabiera ciężaru, a tematy niosą w sobie echo własnej epoki – pełnej zaraz, konfliktów i religijnych rozłamów. Właśnie ta część książki najpełniej pokazuje, dlaczego Tycjan działa dziś tak samo mocno jak pięć wieków temu: bo łączy malarską swobodę z wyczuciem chwili historycznej. Tom Arkad jest więc porządnym przewodnikiem po twórcy, którego kolor nadal ustawia poprzeczkę wysoka – nawet jeśli współczesna reprodukcja nigdy nie odda temperatury oryginałów.