Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 8303025171
Wysyłka od: 15.00 PLN

Koń i jeździectwo. Słownik hipologiczny
Autor: Zdzisław Baranowski 

Wydawnictwo: KAW, 1989
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry
Uwagi: brak

O książce

„Koń i jeździectwo. Słownik hipologiczny” Zdzisława Baranowskiego to typ publikacji, której dziś prawie się już nie wydaje: ciężki, fachowy tom, zrobiony nie „pod rynek”, lecz z potrzeby uporządkowania języka pewnej dziedziny. W momencie wydania w 1989 roku był to w gruncie rzeczy most między dość prowincjonalnym jeszcze polskim jeździectwem a terminologią, którą posługiwano się w ośrodkach zachodnich – stąd cztery języki i ambicja, by nazwać po polsku to, co na torach i w stajniach od dawna nazywano po angielsku czy niemiecku. Mamy więc książkę nie do czytania „od deski do deski”, lecz do konsekwentnego podczytywania – jak przystało na słownik, ale z wyraźnym autorskim nosem do istotnych haseł.

Baranowski nie ogranicza się do suchego przekładu terminów: za wieloma pojęciami stoi realna praktyka – pielęgnacja, użytkowanie, trening koni sportowych – którą autor najwyraźniej zna z bliska. Dzięki temu pod skorupą encyklopedycznej formy kryje się całkiem plastyczny obraz świata stajni: uprzęże, elementy rzędu, części końskiego ciała, rodzaje chodów, podstawowe problemy zdrowotne. Ilustracje – czarno-białe, precyzyjne, chwilami wręcz szkolne – pełnią tu rolę języka pomocniczego: tam, gdzie słowo zaczyna się plątać, rysunek rozwiązuje spór definicyjny. Dziś, w epoce kolorowych albumów „dla miłośników koni”, ten ascetyczny, techniczny ton może wydawać się anachroniczny, ale to właśnie on czyni książkę użyteczną.

W szerszym pejzażu literatury hipologicznej po polsku Baranowski lokuje się bliżej dawnych, solidnych poradników i leksykonów niż współczesnych „przewodników dla jeźdźca-hobbysty”. To narzędzie pracy: dla instruktora, lekarza weterynarii, tłumacza, a także dla każdego, kto musi się poruszać między stajnią w Polsce a zawodami czy literaturą fachową za granicą. Paradoksalnie – choć to słownik z końca PRL-u – wciąż bywa bardziej precyzyjny terminologicznie niż nowsze, popularne wydawnictwa. Dla kolekcjonera literatury o koniach będzie to egzemplarz z gatunku „niepozorny, ale niezastąpiony”: nie oczaruje zdjęciami, za to uporządkuje w głowie to, co w codziennym jeździeckim żargonie bywa wiecznie pomieszane.


Polecamy