Pomyłka Darwina
Autor: Hans-Joachim Zillmer
Wydawnictwo: Amber, 2003
Okładka: miękka
Stan: dobry/dobry plus
Uwagi: brak
O książce
Zillmer nie pisze książek, żeby przekonywać akademików. Pisze dla tych, którzy mają dość podręcznikowych formułek i chcą zajrzeć pod podszewkę oficjalnej narracji. Pomyłka Darwina to nie jest rozprawa naukowa, tylko coś w rodzaju śledztwa prowadzonego przez inżyniera z zacięciem do archeologicznych paradoksów. Autor zbiera znaleziska, które nie pasują do darwinowskiej układanki – ślady stóp w skałach, młotek w piaskowcu, skamieniałości ludzi i dinozaurów obok siebie – i układa z nich alternatywną historię Ziemi, pełną potopów, przesunięć biegunów i nagłych katastrof. Nie chodzi tu o dowody w sensie akademickim, tylko o narrację, która ma wywołać efekt: „a co jeśli to wszystko jest nie tak?”
Styl Zillmera przypomina bardziej gawędę niż wykład. Nie sili się na obiektywizm, nie udaje, że cytuje wszystkich – wybiera to, co pasuje do jego układanki. W tym sensie książka działa jak wizualny manifest: zdjęcia, diagramy, cytaty z Velikovsky’ego czy Bellamy’ego mają nie tyle informować, co budować atmosferę. Czytelnik nie dostaje tu systematycznej analizy, tylko opowieść, w której nauka głównego nurtu jest przedstawiana jako zamknięty klub, ignorujący niewygodne fakty. Zillmer nie ukrywa, że jego celem jest podważenie dogmatów – i robi to z pasją, czasem z przesadą, ale konsekwentnie.
Dla kogo to książka? Nie dla tych, którzy szukają potwierdzenia w Nature czy Science. Ale jeśli ktoś interesuje się paleoastronautyką, katastrofizmem, kreacjonizmem albo po prostu lubi grzebać w zakurzonych teoriach, które nie przeszły przez sito akademii – znajdzie tu sporo materiału do przemyśleń. Pomyłka Darwina nie udaje, że wszystko wyjaśnia. Raczej pokazuje, że są pytania, których nikt nie chce zadawać. I to wystarczy, żeby przyciągnąć czytelnika, który nie boi się myśleć poza schematem.