Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 9788371806834
Wysyłka od: 15.00 PLN

Dzicy 
Autor: Joe Kane

Wydawnictwo: Prószyński i Ska, 1998
Okładka: miękka 
Stan: dobry plus
Uwagi: brak

O książce

Kane wchodzi do Amazonii jak ktoś, kto nie próbuje udawać etnografa, tylko chce zrozumieć ludzi żyjących poza światem, w którym on sam dorastał. To daje książce szczególny ton — nie ma tu egzotyzowania ani akademickiego dystansu, raczej próba uczciwego zanotowania tego, co widzi, słyszy i czego czasem nie potrafi interpretować. Huaorani nie pojawiają się jako „plemię z legendy”, lecz jako konkretni ludzie z przekonaniami, lękami, historiami o zemstach, polowaniach, miłości i gniewie. W tej szczerości książka nabiera ciężaru: czytelnik czuje, że autor jest świadkiem chwili, kiedy izolowane społeczeństwo styka się brutalnie z logiką globalnego rynku.

Najbardziej przejmujący wątek wychodzi z obserwacji tego zderzenia. Kane widzi, jak szybko i bez żadnej kontroli zmienia się świat Huaorani: ropa, misje, ekolodzy, rząd, firmy wydobywcze — każdy coś od nich chce. Autor nie buduje jednej tezy, tylko rejestruje procesy, które zwykle opisuje się w raportach albo pracach antropologicznych: postępującą utratę ziem, wciąganie w obcą ekonomię, konflikty o granice terytoriów, próby negocjacji, które kończą się źle, bo obie strony żyją w dwóch różnych systemach pojęć. W tym sensie „Dzicy” są rzadkim zapisem sytuacji, której nie da się zamknąć w proste formuły o „dobrych tubylcach” i „złym Zachodzie”.

Wartością tej książki jest także sama narracja — pozornie lekka, a jednak trafiająca w sedno przemian, które w latach 90. doprowadziły do jednej z najgłośniejszych spraw ekologicznych świata. Kane opisuje zarówno gąszcz amazońskiej codzienności, jak i politykę gabinetową w Quito czy Waszyngtonie, nie robiąc z tego dwóch oddzielnych historii. W efekcie wychodzi reportaż, który pokazuje, jak dramatycznie krucha jest granica między światem rdzennym a interesami korporacji. I jednocześnie, że bez ludzi zdolnych słuchać i obserwować z bliska ta granica staje się niewidoczna.