Boży Ludek
Autor: Waldemar Bonsels
Wydawnictwo: Pelikan, 1989
Okładka: miękka
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Boży ludek” Waldemara Bonselsa to książka, która z zewnątrz wygląda jak bajka dla dzieci, ale wewnątrz próbuje być czymś więcej – zbiorem refleksji o duchowości, naturze i miejscu człowieka w świecie. Wydanie z 1989 roku, z ilustracjami Marii Irzyk, potęguje to wrażenie: pastelowe kolory, fantazyjne zwierzątka, scenki z polany, elfami i chrabąszczami. Ale tekst nie prowadzi klasycznej fabuły – zamiast tego mamy luźne rozdziały o skowronkach, powojach, nocach elfów i walce Hasana z Alą, które są raczej medytacjami niż opowieściami. Bonsels pisze o przyrodzie z czułością, ale też z przekonaniem, że w kwiatach i owadach objawia się boski porządek. Natura to dla niego nie tło, lecz święta księga – pełna znaków, które człowiek powinien odczytywać z pokorą.
Styl jest poetycki, miejscami egzaltowany, z aforyzmami typu „wielkie prawdy nigdy nie obrażają”. Bonsels nie moralizuje, ale też nie pisze dla dzieci w sensie pedagogicznym – to raczej romantyczna teologia w przebraniu bajki. Widać wpływy Goethego, Novalisa, a także Biblii i buddyzmu. Niektóre fragmenty mają charakter niemal mistyczny, inne przypominają przypowieści. W polskim kontekście książka została wydana jako literatura religijna dla młodzieży, choć jej ton jest bardziej filozoficzny niż katechetyczny. Można ją czytać jako próbę przemycenia panteistycznej wizji świata w formie, która nie odstrasza powagą.
Trudno jednak całkowicie oddzielić treść od autora. Bonsels, choć znany z „Pszczółki Mai”, był też postacią kontrowersyjną – jego poparcie dla nazizmu w latach 30. rzuca cień na recepcję dzieła. „Boży ludek” powstał przed tym okresem, ale nie sposób czytać go w próżni. Dla jednych będzie to bajka z przesłaniem, dla innych – filozofia w przebraniu. A dla jeszcze innych – dziwna hybryda, która nie wiadomo, czy chce uczyć dzieci, czy prowadzić dorosłych przez duchową polanę. I może właśnie w tej niejednoznaczności tkwi jej siła.