Pendereccy. Saga rodzinna
Autor: Katarzyna Janowska, Piotr Mucharski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, 2013
Okładka: miękka
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Pendereccy. Saga rodzinna” to jedna z tych książek, w których legenda współczesnej muzyki nie tyle „opowiada swoje życie”, ile porządkuje własny mit. Forma wywiadu-rzeki działa tu jak dobrze poprowadzona partytura: głosy Krzysztofa i Elżbiety nieustannie się przeplatają, czasem polemizują, czasem dopowiadają, tworząc coś na kształt rodzinnego duetu na dwie pamięci. Janowska i Mucharski zachowują się nie jak ciekawscy dziennikarze, lecz raczej jak uważni montażyści – ich obecność jest dyskretna, a pytania służą raczej odsłanianiu temperamentu rozmówców niż rejestrowaniu faktów do kroniki.
Najciekawsze jest tu zderzenie dwóch porządków: awangardowego kompozytora, który zaczynał od sonorystycznych eksperymentów „Trenu ofiarom Hiroszimy”, z człowiekiem, który z równą pasją opowiada o drzewach w Lusławicach, kolekcjonowaniu i uporczywym budowaniu własnego świata z dala od zgiełku. Saga rodzinna nie sprowadza się do sentymentalnego albumu – raczej pokazuje, jak bardzo biografia artysty zależy od infrastruktury emocjonalnej: dziadków, prowincjonalnego dzieciństwa, żony, która jest zarazem partnerką, menedżerką i strażniczką domowego imperium. Lusławice jawią się tu jako dzieło życia porównywalne z największymi kompozycjami – nieprzypadkowo obok anegdot i wspomnień pojawiają się skany terminarzy i partytur, jakby Penderecki chciał udowodnić, że drzewo, plan dnia i nuty należą do jednej, bardzo konkretnej estetyki porządku.
Wartością książki jest rezygnacja z muzykologicznego żargonu na rzecz języka, który pozwala wejść do środka świata Pendereckich także tym, którzy nigdy nie przebrnęliby przez analizy polifonii czy sonoryzmu. Oczywiście, specjalista nie znajdzie tu rewolucyjnych odkryć o samej muzyce – to nie jest traktat, lecz świadomie skomponowana autoinscenizacja: portret artysty jako człowieka, który zdążył przeżyć własną kanonizację i próbuje ją okiełznać opowieścią. Na tle wielu biografii „pomnikowych” ta saga broni się ironią, pewnym dystansem i przede wszystkim obecnością Elżbiety Pendereckiej, dzięki której książka nie zamienia się w solowy popis kompozytora, lecz pozostaje historią małżeństwa, które zbudowało wokół muzyki własne, całkiem prywatne państwo.