Klucz mądrości
Autor: Jan Dobraczyński
Wydawnictwo: PAX 1988
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry
Uwagi: naddarcia obwoluty
O książce
Dobraczyński wraca tu do swojego sprawdzonego terenu – historii pisanej z perspektywy religijnej, ale osadzonej w konkretnym, dobrze rozpoznanym konflikcie politycznym. XIII wiek, ostatnie dekady obecności krzyżowców w Ziemi Świętej, moment kiedy wszystko już się chwieje, choć uczestnicy wydarzeń jeszcze udają, że kontrolują sytuację. Pomysł sojuszu z Mongołami nie jest literacką fantazją, tylko realnym epizodem, który w podręcznikach zwykle zajmuje kilka zdań. U Dobraczyńskiego urasta do rangi symbolu – desperackiej próby ocalenia świata, który w istocie już się kończy. W centrum stoi Hethum I, postać historyczna, ale potraktowana jak ktoś, kto widzi więcej niż inni i płaci za to cenę.
Narracja nie idzie w stronę czystej przygodówki. Zamiast tego dostajemy gęstą sieć interesów, ambicji i uprzedzeń, gdzie templariusze, możni, wysłannicy i władcy funkcjonują jak elementy większego mechanizmu, który zmierza do katastrofy. Dobraczyński dobrze czuje dynamikę upadku – nie jako jednorazowego wydarzenia, tylko procesu rozciągniętego w czasie, pełnego złych decyzji, półśrodków i krótkowzroczności. Mongołowie nie są tu egzotycznym tłem, tylko realną siłą, która burzy dotychczasowe wyobrażenia o świecie. Spotkanie trzech porządków – chrześcijańskiego, islamskiego i stepowego – prowadzi raczej do niezrozumienia niż syntezy. Każdy mówi swoim językiem, także w sensie duchowym.
Najbardziej charakterystyczny dla Dobraczyńskiego pozostaje jednak wymiar teologiczny. „Klucz mądrości” nie jest metaforą politycznej skuteczności, tylko doświadczeniem granicznym – momentem, w którym człowiek traci złudzenia co do własnej sprawczości. Ten sposób myślenia może drażnić, zwłaszcza jeśli ktoś oczekuje chłodnej analizy historycznej, ale wpisuje się w cały projekt pisarski autora. Trzeba też pamiętać, że książka powstała w realiach wczesnego PRL-u, gdzie literatura historyczna bywała formą ucieczki od współczesności, a jednocześnie nośnikiem ukrytych sensów. Dobraczyński nie był postacią jednoznaczną i to również w tej powieści czuć – między wierszami pojawia się pytanie o cenę kompromisu i granice lojalności.