Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
EAN: 8308006167
Wysyłka od: 15.00 PLN

Kopiec Kościuszki w Krakowie
Autor: Michał Rożek 

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie 1981
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry
Uwagi: brak

O książce

Michał Rożek w tej książeczce z serii „Cracoviana” robi rzecz pozornie prostą: bierze obiekt tak „oczywisty”, że niemal niewidzialny, i traktuje go jak pełnoprawne źródło historyczne. Kopiec, który dla przeciętnego krakusa bywa raczej punktem orientacyjnym na horyzoncie niż przedmiotem refleksji, staje się tu bohaterem monografii – z własną biografią, mitologią, politycznymi kryzysami i okresami zapomnienia. W efekcie czytelnik dostaje nie tyle „książkę o kopcu”, ile o tym, jak Polacy – szczególnie krakowianie – przez ponad półtora wieku opowiadali sobie swoją historię za pomocą ziemnej, sztucznej góry.

Rożek jest historykiem-archiwistą w najlepszym, dziewiętnastowiecznym sensie: wykopuje dokumenty, relacje prasowe, ikonografię, i z tej – wydawałoby się – suchej materii buduje narrację o narodowym kulcie. Kopiec Kościuszki u niego nie jest turystycznym punktem widokowym, lecz sanktuarium świecko–religijnym: miejscem pielgrzymek, manifestacji i rytuałów, które z dzisiejszej perspektywy mogą wydawać się teatralne, ale były jedną z niewielu dozwolonych form demonstrowania polskości pod zaborami. Rożek pokazuje, jak zmieniała się symbolika: od romantycznego pomnika „wodza insurekcji” po międzywojenne niemal państwowe mauzoleum i wreszcie socjalistyczne zmaganie się z „niewygodnym” patriotyzmem, którego nie da się ani zignorować, ani całkowicie zawłaszczyć.

Osobny walor stanowi materialność tej publikacji: twarda oprawa z obwolutą, typowa dla Wydawnictwa Literackiego z przełomu lat 70. i 80., oraz bogata warstwa ilustracyjna, która nie jest tu dodatkiem, lecz równorzędnym komentarzem. Stare fotografie, plany, ryciny czynią z „Kopca Kościuszki w Krakowie” zarazem mały album i przewodnik po nieistniejących już dziś krajobrazach miasta. Widać, że to książka pisana jeszcze w epoce, gdy lokalna historia nie musiała udawać „produktu turystycznego”: jest rzeczowa, chwilami sucha, ale dzięki temu – wiarygodna. Dla kolekcjonera krakowskich druków to pozycja niemal obowiązkowa, dla zwykłego czytelnika – przyzwoicie skondensowana lekcja o tym, jak z kopca ziemi robi się trwały mit.