Dzieje Nałęczowa
Autor: Michał Tarka
Wydawnictwo: Towarzystwo Przyjaciół Nałęczowa 1989
Okładka: miękka
Stan: dobry minus
Uwagi: naddarcie okładki, uszkodzony grzbiet
O książce
„Dzieje Nałęczowa” Tarki to typowy przykład książki, którą wydaje się „dla siebie” – dla miasta, dla lokalnej wspólnoty, dla wąskiego kręgu ludzi, którzy wiedzą, gdzie w ogóle leży Nałęczów, zanim zaczną wertować indeks nazwisk. Mamy tu pierwszą, ambitną próbę ułożenia biografii miasteczka od późnego średniowiecza po schyłek PRL-u, pisaną z uporem archiwisty, który najwyraźniej za nic ma komfort czytelnika, a ponad wszystko ceni kompletność. Tarka nie zadowala się krążeniem wokół sanatorium i „uzdrowiskowej legendy” – sięga po akta z Lublina, Krakowa, Warszawy, a nawet po tropy watykańskie, żeby wyciągnąć Nałęczów z folkloru przewodników i wstawić go w konkretny ciąg dziejowy.
Ta książka nie udaje literatury pięknej, ale też nie jest suchą kroniką, jaką często produkują lokalne towarzystwa miłośników czegokolwiek. Obok twardego szeregu dat, własności, nadań i reorganizacji administracyjnych pojawiają się wyraźnie ulubione przez autora „momenty żywe”: historie mniej znanych epizodów, lokalnych postaci, dziwactw prowincjonalnej polityki i codziennych konfliktów. Czuć, że Tarka nie pisze na zamówienie gabinetu burmistrza, tylko z pozycji kogoś, kto lubi grzebać w papierach i od czasu do czasu pozwala sobie na odrobinę narracyjnej dezynwoltury. W efekcie czytelnik dostaje coś na kształt pełnowymiarowej kroniki, w której co pewien czas otwiera się okienko na mały lokalny dramat lub anegdotę.
Wydawniczo to oczywiście produkt swojej epoki i miejsca: miękka okładka, format „poważnej broszury”, ponad dwieście stron tekstu plus końcowy blok ilustracji – zdjęcia, plany, dokumenty – które pełnią rolę wizualnego komentarza, a nie albumowej ozdoby.
„Dzieje Nałęczowa” są więc ważne nie tylko jako pierwsza monografia miasteczka, ale jako świadectwo pewnego modelu historiografii lokalnej: cierpliwej, skrupulatnej, chwilami zaskakująco barwnej, powstającej na styku pasji amatora i rzemiosła zawodowego historyka.