Jak robić idealne zdjęcia cyfrowe
Autor: Ian Probert, Peter Cope
Wydawnictwo: National Geographic, 2008
Okładka: miekka
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
Ta książka to dziś trochę jak podręcznik do obsługi dobrze utrzymanego youngtimera: technicznie wszystko działa, ale tablica rozdzielcza pochodzi z innej epoki. *Jak robić idealne zdjęcia cyfrowe. Poradnik dla początkujących* powstał w momencie, gdy aparat kompaktowy wciąż był obiektem pożądania, a telefon w kieszeni dopiero uczył się udawać fotografa. Probert i Cope prowadzą czytelnika klasyczną ścieżką: od wyboru sprzętu, przez opanowanie podstaw ekspozycji i kompozycji, po cyfrową „ciemnię” i druk. Wbrew tytułowej obietnicy „idealności” nie jest to zbiór sztuczek, lecz dość rzetelne wprowadzenie w sposób myślenia fotografa – takie, które tłumaczy, *dlaczego* zdjęcie wychodzi nie tak, a nie tylko *co nacisnąć*.
Największą zaletą tej pozycji jest jej wizualny i praktyczny charakter: to poradnik zrodzony z epoki, w której w książkach technicznych pokazywało się konkretne przykłady „przed” i „po”, a nie zasypywało czytelnika tabelkami parametrów. Autorzy, zamiast upajać się żargonem, pokazują, jak działa przysłona, czas naświetlania, balans bieli – i co się stanie, jeśli zignoruje się któryś z tych elementów. Rozdziały o cyfrowej obróbce można czytać dziś z lekkim uśmiechem: interfejsy programów się zestarzały, ale logika pozostaje ta sama – usuwanie czerwonych oczu, korekta ekspozycji, podstawowy retusz. Podobnie część o drukowaniu i udostępnianiu zdjęć: realia techniczne są inne, ale schemat myślenia (od pliku do obrazu na ścianie lub w sieci) pozostaje aktualny.
Jako narzędzie dla absolutnego początkującego książka ma nadal swój urok, pod warunkiem, że czytelnik potrafi samodzielnie „przetłumaczyć” odniesienia do aparatów kompaktowych na dzisiejsze bezlusterkowce czy nawet smartfony. To raczej wprowadzenie w elementarną świadomość fotograficzną niż przewodnik po aktualnych rozwiązaniach technologicznych. Kto oczekuje porad dotyczących fotografii mobilnej, RAW-ów z najnowszych matryc czy publikacji w mediach społecznościowych, trafi nieco do muzeum techniki. Natomiast ktoś, kto chce zrozumieć, dlaczego zdjęcia z automatu czasem „kłamią” i jak samodzielnie nad nimi zapanować, znajdzie tu solidny, klarowny wykład – taki, po którym łatwiej odróżnić fotografię od zwykłego pstryknięcia, niezależnie od tego, jak świeża jest elektronika w aparacie.