Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 3 dni
EAN: 9788388032035
Wysyłka od: 15.00 PLN

Ciągłość i zmiana
Autor: Marek A. Cichocki

Wydawnictwo: Biblioteka „Więź", Warszawa, 1999
Okładka: miekka 
Stan: dobry

Uwagi: brak

O książce

„Ciągłość i zmiana” to książka napisana z ambicją wydobycia konserwatyzmu z intelektualnego getta „reakcji” – i trzeba przyznać, że Cichocki robi to z pewną ostentacją. Nie interesuje go konserwatyzm jako zestaw rytualnych fobii wobec modernizacji, ale jako świadoma filozofia ładu politycznego: próba myślenia o zmianie bez kapitulacji wobec mody i o ciągłości bez nostalgicznego odwracania wzroku od teraźniejszości. Pytanie z podtytułu – czy konserwatyzm może nie być rewolucyjny – jest tu w gruncie rzeczy pytaniem o to, czy można być konserwatywnym bez pozy poza-burzliwego „buntu przeciw epoce” i bez mitologii „ostatniej reduty Zachodu”.

Najciekawszy jest właśnie ten ruch: autor nie broni konserwatyzmu przez łagodne PR‑owe wygładzenie ostrych krawędzi, lecz przez reinterpretację jego rdzenia. Cichocki wyraźnie pokazuje, że tradycja konserwatywna w Europie – od Brytyjczyków po myślicieli Europy Środkowej – powstawała nie tylko jako odruch obronny wobec rewolucji, ale jako długotrwały namysł nad tym, jak instytucje i symbole mogą amortyzować nieuchronny nacisk historii. Konserwatyzm jawi się tu jako sztuka „sterowanej zmiany”: uznanie, że to, co odziedziczone, nie jest ani święte, ani dowolne, lecz jest materiałem do odpowiedzialnego przetwarzania. W tym sensie książka jest wymierzona zarówno w publicystyczny „konserwatyzm oburzenia”, jak i w jego liberalnych krytyków, którzy widzą w nim jedynie odruchy lękowe.

Styl jest wyraźnie eseistyczny i wywiedziony raczej z europejskiej tradycji humanistycznej niż z akademickiej politologii: więcej tu interpretacji i polemik niż tabel, wykresów i „modeli pojęciowych”. Dla czytelnika przyzwyczajonego do podręcznikowego wykładu może być to lektura wymagająca – Cichocki zakłada, że rozmówca wie, kim są klasycy myśli politycznej i nie trzeba mu ich przedstawiać jak w szkolnej antologii. Książka dobrze uchwytuje też moment historyczny końca lat 90. w Polsce: czas, gdy po euforii transformacyjnej nagle pojawia się pytanie, czy liberalna modernizacja wystarczy za całą filozofię polityczną. Z dzisiejszej perspektywy widać, że jest to jedna z wcześniejszych prób stworzenia nad Wisłą konserwatyzmu, który nie musi krzyczeć ani przepraszać – i właśnie dlatego wciąż warto po nią sięgnąć, choćby po to, by skonfrontować ją z tym, co z tej ambicji zostało w życiu publicznym.