Alibaba: The House That Jack Ma Built
Autor: Duncan Clark
Wydawnictwo: Ecco, an imprint of HarperCollins Publishers, 2016
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Alibaba: The House That Jack Ma Built” to książka napisana z perspektywy kogoś, kto przez lata siedział w pierwszym rzędzie chińskiej rewolucji internetowej, a nie reportera wysłanego na tygodniowe tournée po Hangzhou. Duncan Clark zna Jacka Ma jeszcze z czasów, gdy „Alibaba” brzmiała bardziej jak sympatyczny żart lingwistyczny niż nazwa imperium, i tę zażyłość czuć na każdej stronie. Nie ma tu jednak hagiografii w stylu „od biednego chłopca do miliardera” – Clark bardziej przypomina cierpliwego kronikarza, który próbuje złapać ruchomy cel: przedsiębiorcę, państwowy system, rynek i społeczeństwo, wszystkie naraz w fazie gwałtownej mutacji.
Najmocniejsza część książki to nie same anegdoty o Jacku Ma – choć tych jest sporo i bywają smakowite – lecz pokazanie, jak Alibaba wyrasta z bardzo konkretnej tkanki chińskich przełomów lat 90. i 2000: prowincjonalne Hangzhou, amatorski internet, nieufność do banków, protekcjonizm państwa, ale też niesłychana gotowość do ryzyka po stronie zwykłych ludzi. Starcie z eBayem ma tu wymiar niemal literacki: globalny gigant uzbrojony w kapitał i procedury kontra lokalny gracz, który lepiej rozumie psychologię nieufnego, ale spragnionego okazji chińskiego kupującego. Clark opisuje to nie jako „cud wizjonera”, lecz skrzyżowanie uporu, intuicji kulturowej i politycznego timingu – co jest podejściem znacznie uczciwszym niż popularne mitologie Doliny Krzemowej.
Na tle innych biografii biznesowych – muskowych apokryfów czy cukierkowych życiorysów Jobsopodobnych – ta książka wyróżnia się tym, że Alibaba jest tu tyleż firmą, co soczewką, przez którą oglądamy chiński kapitalizm z domieszką leninowskiego państwa. Clark nie udaje, że ma pełen wgląd za kulisy partii, ale całkiem sprawnie pokazuje, jak niepisany kontrakt między prywatnym biznesem a władzą działa w praktyce: ile wolno, dopóki jest się „użytecznym”, i jak wygląda gra nerwów przy wejściu w finanse, media czy ekspansję zagraniczną. Dla czytelnika zainteresowanego nie tylko Jackiem Ma, lecz tym, jak naprawdę powstają cyfrowe imperia w Chinach – to jedna z rzetelniejszych, a przy tym przystępnych lektur; bardziej studium przypadku systemu niż kolejna laurka dla „geniusza przedsiębiorczości”.