Rośliny skalne
Autor: J. Krejča, A. Jakábová
Wydawnictwo: Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, 1982
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry plus
Uwagi: nieznaczne zagięcia obwoluty
O książce
„Rośliny skalne” Krejčy i Jakábovej to typowy wytwór solidnej, przedinternetowej epoki ogrodniczej: gruby, ciężki tom, który nie próbuje olśnić czytelnika gadżetami, tylko rzetelnością. To atlas w klasycznym sensie – a więc książka do siedzenia przy stole z ołówkiem w ręku, nie „inspiracyjny album”. Około trzystu gatunków dobrano tu z myślą o realnym, a nie katalogowym ogrodzie skalnym: nie same spektakularne rarytasy, ale także rośliny „pracujące” – trwałe, przewidywalne, sprawdzone w naszym klimacie. Już sam dobór świadczy, że autorzy myślą jak ogrodnicy, a nie jak kolekcjonerzy zdjęć.
Największą wartością tomu są ilustracje Krejčy – klasyczne, barwne tablice, które stoją w pół drogi między dokładnym rysunkiem botanicznym a praktycznym szkicem ogrodnika. Nie mają fotograficznej dosłowności, za to znakomicie wydobywają cechy rozpoznawcze: pokrój, ulistnienie, sposób kwitnienia. W zestawieniu z dzisiejszymi, przesadnie nasyconymi fotografiami z katalogów centrów ogrodniczych, ten „stary” styl ma jedną zasadniczą przewagę: pokazuje roślinę taką, jaką ogrodnik faktycznie będzie miał, a nie jaką obiecał obiektyw przy idealnym świetle. Opisy idą tym samym tropem – zwięzłe, uporządkowane, nastawione na praktykę: wymagania siedliskowe, gleba, mrozoodporność, zastosowanie w kompozycji.
W polskim kontekście to książka, która de facto wychowała jedno–dwa pokolenia miłośników skalniaków. W czasach, gdy wyboru roślin nie dyktował internet, lecz lokalne szkółki i wymiana między działkowcami, taki atlas pełnił rolę prywatnej encyklopedii: podpowiadał, co zadziała na ubogich, kamienistych skarpach i jak uniknąć modnych, lecz kapryśnych egzotów. Dziś, przy całym zalewie kolorowych „poradników ogrodowych”, „Rośliny skalne” bronią się właśnie swoją nierozgadana kompetencją. To nie jest książka do szybkiego „przeklikania”, ale do stopniowego oswajania – trochę jak sam skalniak, który najpiękniej wygląda dopiero po kilku sezonach cierpliwego dobierania roślin.