Galeria potworów
Autor: Agnieszka Osiecka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2004
Okładka: twarda
Stan: bardzo dobry
Uwagi: brak
O książce
„Galeria potworów” to Osiecka w trybie flâneura: zamiast wspomnień ustawionych w chronologiczną drabinkę mamy ciąg „przyłapań na życiu” – ludzi, miejsc, sytuacji, które wpadły jej w oko między radiem, teatrem, kabaretem a późnym PRL-em. Tytuł jest przewrotny: potworność polega tu raczej na ludzkich drobnostkach, śmiesznostkach, ślepotą na własne słabości, niż na jakimkolwiek moralnym zepsuciu. Osiecka przygląda się swoim bohaterom tak, jak dobrzy fotografowie patrzą przez obiektyw: nie upiększa, ale też nie ośmiesza; wie, że anatomicznie najciekawsze bywa to, co zwykle wstydliwie chowa się pod płaszczem „porządnego życia”.
Ponieważ teksty powstawały dla „Polityki” końca lat 80. i początku 90., czyta się je dziś jak dziennik z epoki transformacji pisany przez kogoś, kto nie wierzy w żadne proste narracje – ani o „upadku komunizmu”, ani o „świcie wolnego rynku”. Osiecka ma ucho wyczulone na fałsz w języku: na partyjny żargon, na nowomowę sukcesu, na prywatne mity, którymi ludzie maskują lęk. Z tych felietonów wyłania się osobliwa Polska – trochę „Kabaret Starszych Panów” po przejściach, trochę dworzec, na którym nikt nie wie, czy jeszcze jest w drodze, czy już u celu. Felietonowa forma pozwala jej skakać między tonacjami: od lekkiej anegdoty po niemal melancholijną elegię dla świata, który właśnie znika.
Wydanie książkowe z fotografiami i przypisami dopełnia tę galerię jak porządnie opracowany katalog wystawy: nie tylko oglądamy portrety, ale i widzimy ramę – kontekst czasów, biografii, anegdot zakulisowych. „Galeria potworów” to więc mniej „pamiętnik słynnej autorki”, a bardziej atlas ludzkich twarzy pewnej formacji – tej, którą nieraz szumnie nazywa się inteligencją, a która u Osieckiej okazuje się zbiorem nieco pogubionych, ale obdarzonych wdziękiem dziwaków. Jeśli ktoś zna Osiecką wyłącznie z piosenek, ta książka pokaże jej prozę: równie celną w puencie, ale znacznie bardziej nieufną wobec jakiegokolwiek finałowego akordu.