Urwany lot
Autor: Hanna Świda-Ziemba
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, 2003
Okładka: miekka twarda z obwolutą
Stan: dobry
Uwagi: nieznaczne załamania okładki
O książce
„Urwany lot” to jedna z tych książek, które robią coś zupełnie innego, niż sugeruje skromna, niemal szkolna okładka: zamiast „opracowania z socjologii młodzieży” dostajemy coś na kształt wielogłosowego pamiętnika pokolenia, napisanego cudzymi rękami, ale opracowanego przez kogoś, kto sam do tego pokolenia należał. Świda‑Ziemba nie uprawia tu chłodnej socjologii zza biurka – raczej odtwarza krajobraz duchowy pierwszych powojennych roczników inteligencji, posługując się listami, dziennikami i szkolnymi „zeszytami korespondencji” jak archeolog skarbami wykopanymi z rumowiska historii. Między 1945 a 1948 rokiem – w tym krótkim, złudnie otwartym interludium między wojną a pełnym zapięciem gorsetu stalinowskiego – młodzi ludzie zapisują swój zachwyt, strach, pierwsze zauroczenia ideologią i pierwsze pęknięcia w wierze, że „teraz będzie lepiej”.
Najciekawszy jest właśnie ten splot perspektyw: prywatne notatki nastolatków i młodych dorosłych zderzone z refleksją dojrzałej badaczki, która nie udaje neutralnego obserwatora. Autorka włącza własny głos, własną pamięć i własne rozczarowania, ale robi to z dyscypliną naukowca, nie zwierzającej się pamiętnikarki. Dzięki temu obraz pokolenia nie jest ani martyrologiczną laurką, ani oskarżeniem – raczej próbą uchwycenia, jak kształtowały się sumienia ludzi, którzy dorastali między ruinami, w rodzinach często rozbitych, a jednocześnie karmieni byli patosem odbudowy i nowego ustroju. Listy i pamiętniki odsłaniają codzienność: biedę, głód, prowizorkę, ale też intensywność przyjaźni, ambicję, niekiedy naiwną fascynację „nową Polską”, zanim historia zdążyła wystawić rachunek.
Wartość „Urwanego lotu” polega na tym, że jest to książka jednocześnie źródłowa i interpretacyjna. Dla historyków obyczajowości – kopalnia autentycznych świadectw; dla czytelnika bardziej literackiego – przejmująca panorama wchodzenia w dorosłość w świecie, w którym wszystko jest jednocześnie zniszczone i „od zera”. Tytułowy „lot” to nie tylko metafora losu tego rocznika, którego młodzieńcze wzloty przecięła dokręcająca się śruba systemu, ale też sugestia, że trajektoria ludzkiego życia może zostać zdefiniowana przez kilka zaledwie lat: tutaj są to właśnie powojenne 1945–1948. W zestawieniu z dzisiejszymi, często wypranymi z ryzyka „badaniami młodzieży”, książka Świdy‑Ziemby brzmi jak dokument z epoki, w której formacja charakteru była sprawą śmiertelnie poważną, a nie socjologicznym wykresem w raporcie grantowym.