Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 3 dni
EAN: 8307011361
Wysyłka od: 15.00 PLN

Sprawa Galileusza
Autor: Émile Namer

Wydawnictwo: Spółdzielnia Wydawnicza Czytelnik, Warszawa, 1985
Okładka: miekka 
Stan: dobry

Uwagi: brak

O książce

„Sprawa Galileusza” Namera to nie jest kolejne nabożne żywotopisanie męczennika nauki, tylko raczej wiwisekcja pewnego mitu, przeprowadzona z precyzją historyka i nieufnością wobec szkolnych uproszczeń. Autor nie tyle rekonstruuje sam proces, ile rozplątuje sieć kontekstów: instytucjonalnych, teologicznych, politycznych, a wreszcie osobistych. Galileusz przestaje tu być wyłącznie ikoną z ryciny – staje się uczestnikiem bardzo konkretnej gry o wpływy, rozgrywanej w Rzymie XVII wieku, w świecie, w którym granica między „prawdą naukową” a „porządkiem społecznym” przebiega zupełnie inaczej, niż chcielibyśmy dziś wierzyć.

Siłą tej książki jest to, że nie zadowala się ani hagiografią uczonego, ani łatwym potępieniem Kościoła. Namer cierpliwie pokazuje, jak wiele w „sprawie Galileusza” było kwestią stylu argumentacji, gestów politycznych, osobistych animozji i ambicji – a jak niewiele prostego „starcia ciemnoty z rozumem”. Przy tym nie relatywizuje odkryć uczonego: pokazuje, że nowa wizja świata – heliocentryczna, matematycznie ugruntowana – była wstrząsem nie tylko intelektualnym, ale i antropologicznym. Galileusz jawi się jako ktoś, kto gra wysoko, czasem lekkomyślnie, i bardzo dobrze wie, że stawia na szali coś więcej niż karierę akademicką.

W tle cały czas obecne jest pytanie, po co dziś w ogóle wracać do tej historii. Namer prowadzi je w stronę refleksji nad tym, jak władza – religijna czy świecka – usiłuje „zarządzać” prawdą naukową, i jak łatwo mit Galileusza bywa używany jako pałka w zupełnie współczesnych sporach ideologicznych. To książka popularnonaukowa, ale pisana z eseistycznym rozmachem: nie ma dydaktycznego tonu, raczej zachęca, by raz jeszcze przyjrzeć się figurze „odważnego uczonego” i zapytać, kto właściwie dziś pełni rolę Inkwizycji, a kto rolę Galileusza – i czy na pewno rozpoznajemy ich bezbłędnie.