Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 3 dni
EAN: 8370011241
Wysyłka od: 15.00 PLN

Łowca śmierci
Autor: Ian Watson

Wydawnictwo: Alfa, 1987
Okładka: miekka 
Stan: dobry

Uwagi: brak

O książce

„Łowca śmierci” to jedna z tych powieści SF lat 80., które wyglądają jak klasyczna fantastyka z półki „Biblioteka Fantastyki”, a w środku okazują się w gruncie rzeczy filozoficznym eksperymentem. Watson bierze śmierć – nie jako metaforę, lecz instytucję i niemal osobę – po czym umieszcza ją w świecie, gdzie przygotowanie do umierania zostało sprofesjonalizowane i sformalizowane. Dom Śmierci, z eutanazerem i duchowym przewodnikiem, przypomina klinikę, dom pogrzebowy i zakon w jednym, a zarazem jest satyrą na to, jak nowoczesne społeczeństwo outsourcinguje wszystko, nawet własne umieranie. Mamy więc science fiction, ale podszyte raczej Albertem Camusem i tanatologią niż fascynacją techniką.

Najciekawsza jest decyzja autora, by pójść w stronę dosłowności: przewodnik i jego klient nie chcą już tylko „oswoić” śmierci, lecz próbują ją zwabić i z nią walczyć. To gest na poły heroiczny, na poły desperacko dziecinny – jakby bohaterowie nagle odkryli, że całe to rytualne przygotowanie do odejścia jest jedynie eleganckim kamuflażem bezradności. W tym sensie „Łowca śmierci” sytuuje się gdzieś pomiędzy klasyczną antyutopią a parabolą religijną: instytucja, która miała nadać sens końcowi, zostaje wystawiona na próbę przez własnych funkcjonariuszy. Watson pozwala fabule skręcać momentami w groteskę i absurd, dzięki czemu dramatyczne pytania o eutanazję, wolność wyboru i „godną śmierć” nie zamieniają się w moralizatorskie kazanie.

Na tle ówczesnej science fiction „Łowca śmierci” jest książką osobliwą: niewielkich rozmiarów, ale obciążoną ambicjami metafizycznymi. Nie ma tu rozmachu space oper ani gęstego worldbuildingu w stylu cyberpunku; zamiast tego dostajemy coś bliższego eksperymentowi myślowemu, który chwilami udaje powieść przygodową. W polskim kontekście lat 80. i późniejszego wznowienia w 2000 roku ta książka wypada ciekawie także jako dokument zmiany wrażliwości: od lęku przed śmiercią jako tabu do dyskusji o prawie do „zaplanowanego odejścia”. Watson nie zawsze unika pewnej dydaktycznej łopatologii, ale nadrabia odwagą zadawania pytań, których typowa fantastyka często woli nawet nie dotykać. To nie jest powieść „ładna” ani łatwa do polubienia – raczej taka, która zostawia czytelnika z nieprzyjemnym, ale pożytecznym dyskomfortem.

Polecamy