Zaginiona kolonia templariuszy
Autor: Steven Sora
Wydawnictwo: Bellona, 2006
Okładka: twarda
Stan: bardzo dobry
Uwagi: brak
O książce
„Zaginiona kolonia templariuszy” to typowy produkt późnego złotego wieku „templariologii popularnej” – epoki, w której każdy porządny zakon rycerski musiał mieć nie tylko skarb, ale i własną alternatywną wersję odkrycia Ameryki. Sora bierze na warsztat wątek Henry’ego Sinclaira i Nowej Szkocji, mieszając fakty z kronik, luki w dokumentach, lokalny folklor oraz szczyptę kartografii tak swobodnie, jakby pisał scenariusz sezonu „Z Archiwum X” osadzonego w XIV wieku. To nie jest książka dla kogoś, kto szuka chłodnej, źródłowej historii zakonu – to raczej literacka ekspedycja po obrzeżach tego, co da się jeszcze nazwać hipotezą, zanim przejdzie się w krainę spekulacji.
Sora ma sprawny zmysł narracyjny: potrafi tak ustawić ciąg przyczynowo‑skutkowy, by każde „być może” brzmiało jak „niemal na pewno”. Z pozoru marginalne fakty – emigracja templariuszy do Szkocji czy działalność portugalskich żeglarzy – zostają tu wprzęgnięte w konstrukcję rozległej opowieści o zakonnej diasporze, która potajemnie wyprzedza Kolumba i zakłada kolonię w Nowym Świecie, zabezpieczając skarb, dokumenty i niewygodną wiedzę. Siłą książki jest umiejętność budowania atmosfery: czytelnik ma wrażenie, że porusza się po mapie pełnej białych plam, na które autor z rozmachem domalowuje herby z czerwonym krzyżem. Słabością – że aparatura krytyczna bywa tu raczej dekoracją niż realnym narzędziem badawczym.
Na tle innych popularnych wizji „templariuszy w Ameryce” książka Sory jest o tyle ciekawa, że próbuje scalić kilka nurtów: legendę Sinclaira, zagadkę prekolumbijskich symboli w Nowej Szkocji oraz długie trwanie tradycji zakonnych w masonerii i bractwach. Dla historyka będzie to lektura irytująca, dla miłośnika alternatywnych teorii – bardzo smakowita, a dla czytelnika o nastawieniu krytycznym: użyteczny przegląd tego, jak z kilku rozsądnych pytań o luki w źródłach można zbudować pełnowymiarowy mit. W tym sensie „Zaginiona kolonia templariuszy” mówi tyleż o średniowieczu, co o naszej współczesnej potrzebie, by każdą niepewność natychmiast wypełniać opowieścią.