Front Jedności Narodu
Autor: Andrzej Redelbach
Wydawnictwo: Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1978
Okładka: miekka
Stan: dobry
Uwagi: zagięcia okładki
O książce
„Front Jedności Narodu. Model i funkcjonowanie frontu narodowego w PRL” to typowy wytwór wysokiej szkoły myślenia ustrojowego lat 70.: z jednej strony poprawna, ciężka jak ołów monografia naukowa, z drugiej – tekst w oczywisty sposób osadzony w ówczesnym języku legitymizacji systemu. Redelbach rozkłada Front Jedności Narodu na części pierwsze: od genezy bloku powojennego, przez kolejne fazy „dojrzewania” frontu, po jego pełne wtopienie się w aparat władzy. Interesuje go przede wszystkim to, jak ta dziwaczna hybryda organizacyjno‑propagandowa pozwalała zachować pozory pluralizmu, jednocześnie cementując realny monopol PZPR. Dla czytelnika przyzwyczajonego do dzisiejszych analiz politologicznych jest to książka z epoki, w której słowo „system” nadal miało być bardziej przedmiotem podziwu niż rozbioru.
Najcenniejsze są fragmenty, w których autor schodzi z poziomu deklaracji do poziomu mechanizmów: opis selekcji kandydatów, roli komitetów wojewódzkich i powiatowych, faktycznej funkcji frontu w procesie wyborczym. Tam, gdzie Redelbach trzyma się konkretu – struktur, procedur, kompetencji – dostajemy materiał, który do dziś bywa cytowany jako źródło do anatomii „wielopartyjności socjalistycznej”. Oczywiście cały wywód obudowany jest językiem „frontu narodowego” i „jedności sił postępowych”, ale jeśli czytać go na chłodno, widać wyraźnie, jak starannie opisano technologię polityczną PRL: sposób filtrowania kandydatów, kierowania aktywem, rozprowadzania lojalności od centrum po najdalsze gminy. W tle przewijają się wielkie daty systemu – 1956, 1970 – lecz zawsze oglądane przez pryzmat tego, jak dostosowywano fasadę do realnych potrzeb partii.
Dziś książka Redelbacha ma znaczenie przede wszystkim jako źródło – i jako dokument pewnej wiary (bądź przynajmniej lojalności) w możliwość „naukowego” opisu instytucji, która w gruncie rzeczy była wielopiętrową dekoracją. Dla badacza PRL będzie to pozycja użyteczna, jeśli potraktuje się ją z należnym dystansem: jako skrupulatny opis modelu funkcjonowania FJN napisany z wnętrza systemu i zgodnie z jego optyką. Dla czytelnika spoza środowiska – raczej lektura archiwalna niż fascynująca: sporo aparatu pojęciowego, niewiele hermeneutycznych fajerwerków. Ale jak to bywa z takimi książkami, właśnie przez swoją lojalność wobec ówczesnej doktryny odsłania ona więcej, niż autor zapewne chciał: pokazuje nie tylko, jak działał Front Jedności Narodu, lecz także jak sam system chciał, by o nim pisano.