Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 3 dni
EAN: 8300034889
Wysyłka od: 15.00 PLN

Pamiętam jak dziś...
Autor: Henryk Czyż

Wydawnictwo: Tryton, Warszawa, 1991
Okładka: miekka 
Stan: dobry

Uwagi: brak

O książce

„Pamiętam jak dziś...” to jedna z tych książek, które z dzisiejszej perspektywy wyglądają jak dokument epoki, choć pisane były z intencją prywatnego rozrachunku. Henryk Czyż – dyrygent, kompozytor, człowiek orkiestry w bardzo dosłownym sensie – nie tworzy tu systematycznej autobiografii, lecz raczej ciąg odruchów pamięci: anegdot, portretów, sytuacji z kulis filharmonii, festiwali i studiów nagraniowych czasów PRL. Tytuł jest uczciwy: to nie jest „Moje życie i moje dzieło”, tylko „pamiętam”, czyli tyle, ile pozwala kapryśna pamięć muzyka, który więcej lat spędził na estradzie niż przy biurku.

Najcenniejsza warstwa tej książki kryje się zapewne w sposobie, w jaki Czyż pisze o ludziach – kompozytorach, śpiewakach, instrumentalistach, czasem decydentach kulturalnych – których my znamy głównie z okładek płyt i suchych biogramów. On znał ich z prób, nerwów przed premierą, z podróży pociągiem na koncert do prowincjonalnej sali, w której bardziej słychać było wentylację niż orkiestrę. Z jego temperamentem dyrygenta, przyzwyczajonego do klarownych gestów i precyzji, te wspomnienia nie są rozlazłe ani sentymentalne; przeciwnie, bywają celne, czasem lekko złośliwe, zawsze zakotwiczone w realiach pracy muzyka w Polsce przełomu dekad. To pamiętnik człowieka, który patrzy na środowisko muzyczne od środka, ale nie traci przy tym ironicznego dystansu.

Książka ma też wartość szczególnego świadectwa: to głos reprezentanta zawodu, który z natury bywa „przezroczysty”. O kompozytorach się pisze, solistów się fetuje, a dyrygent nierzadko zostaje w cieniu, chyba że stanie się „nazwiskiem” na afiszu. Czyż – korzystając z emerytalnego przywileju swobody – dopisuje brakujący rozdział do historii polskiej kultury muzycznej końca XX wieku. Nie robi tego językiem muzykologii, tylko językiem dobrze opowiadanego wspomnienia: trochę gawędy, trochę spowiedzi, trochę kroniki z zakulisowych korytarzy. Dla melomana będzie to nie tylko wgląd w biografię jednego artysty, lecz w cały pejzaż instytucji, ludzi, nawyków i absurdów, które kształtowały polskie życie muzyczne, zanim stało się ono tematem ładnie zredagowanych folderów.