Lwów. Przewodnik dla zwiedzających miasto
Autor: Aleksander Medyński
Wydawnictwo: Tercja, 1990 - reprint wydania 1937
Okładka: twarda
Stan: dobry plus
Uwagi: format kieszonkowy
O książce
„Lwów. Przewodnik dla zwiedzających miasto” Medyńskiego to książka z tego wymierającego gatunku, w którym przewodnik nie udaje jeszcze katalogu usług turystycznych, lecz prywatny list do przybysza. Rok 1937 jest tu równie ważny jak sam tekst: to Lwów w ostatnim spokojnym kadrze przed kataklizmem, miasto wielojęzyczne, pewne własnej rangi i – paradoksalnie – traktujące nowoczesną turystykę jako uzupełnienie, a nie sens istnienia. Medyński prowadzi czytelnika po śródmieściu, świątyniach, gmachach użyteczności publicznej, ale pod spodem zapisuje topografię świata, którego za kilka lat już nie będzie. Mapa włożona do tomu działa dziś niemal jak dokument archeologiczny: pozwala śledzić nie tyle trasy zwiedzania, ile miejsca pamięci po mieście, które zmieniło język, granice i mieszkańców.
Charakterystyczna dla przedwojennych przewodników jest mieszanina skrupulatności i dyskretnej dumy. W zestawieniu adresów hoteli, restauracji czy instytucji pobrzmiewa przekonanie, że Lwów to organizm dobrze zorganizowany, elegancki, wart pokazania obcym właśnie dlatego, że jest „normalnym” europejskim miastem, a nie egzotyczną ciekawostką. W opisach zabytków łatwo wyczuć długą tradycję lokalnego patriotyzmu: autor nie tylko wymienia kościoły, kamienice i pomniki, lecz wplata je w opowieść o mieście jako o pewnej narracji historycznej, w której architektura staje się argumentem. Dziewięćdziesiąt rycin dopełnia ten zamysł – nie są to ozdobniki, lecz próba zbudowania wizualnego kanonu Lwowa, tak jak go wówczas chciano widzieć i zapamiętać.
Dziś książkę Medyńskiego czyta się inaczej niż w chwili wydania. Dla współczesnego turysty praktyczne informacje mają wartość głównie muzealną, ale właśnie te „przeterminowane” adresy i ceny są bezcennym świadectwem codzienności późnego międzywojnia. Przewodnik staje się więc narzędziem podwójnego zwiedzania: można z nim chodzić po dzisiejszym Lwowie, szukając śladów dawnych nazw i funkcji, a jednocześnie odbywać w głowie spacer po mieście z roku 1937, z jego pewnością jutra, która wiemy, jak tragicznie się skończy.