Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
Wysyłka od: 15.00 PLN

Dawne Mury Floriańskie
Autor: Doc. Dr Jan Pachoński

Wydawnictwo: Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, 1955-1956
Okładka: miekka 
Stan: dobry

Uwagi: brak

O książce

„Dawne mury floriańskie” Pachońskiego to typowa dla powojennego Krakowa próba ocalenia miasta na papierze, kiedy w realnej tkance miejskiej dokonano już zasadniczej amputacji dawnych umocnień. Autor – uczony, nie propagandysta – balansuje tu między suchym zarysem fortyfikacji a czymś, co dziś nazwalibyśmy „kuratorskim esejem”. Mamy więc i opowieść o procesie kształtowania się systemu obronnego od murów, baszt i bram po późniejsze przekształcenia, i równoległy, bardzo konkretny komentarz do materialnych śladów tego świata: do fragmentów murów, detali architektonicznych, reliktów, które wciąż można (albo można było) zobaczyć.

Osobliwość tej książeczki polega na podwójnej perspektywie: to jednocześnie mini‑synteza dziejów krakowskich fortyfikacji i przewodnik po wystawie „Dawne warownie Krakowa”. Pachoński nie pisze więc abstrakcyjnej historii militarnej, tylko historię osadzoną w przestrzeni muzealnej – każdy fragment narracji ma swój odpowiednik w gablocie, na fotografii, na planie Schoenborna. Ten rodzaj „historyczności in situ” jest dziś niemal staromodny, ale przez to bardzo cenny: widzimy, jak w połowie lat 50. próbowano przekładać język nauki na język ekspozycji, zanim era kolorowych albumów i „multimediów” spłaszczyła ten wysiłek do podpisu pod obrazkiem.

Objętościowo skromna, książka rekompensuje to gęstością treści i ilustracji. Nie jest to lektura dla amatorów efekciarskich anegdot, raczej dla tych, którzy lubią, gdy za każdym terminem („basteja”, „kurtyna”, „rawelin”) stoi konkretne, lokalne wcielenie w topografii miasta. W rękach przewodnika po Krakowie ten tom staje się czymś w rodzaju klucza do niewidzialnego miasta – tego, które zniknęło wraz z fortyfikacjami, a które Pachoński, z właściwą uczonemu powściągliwością, próbuje przywrócić przynajmniej w wyobraźni. Dla bibliofila i miłośnika Krakowa to raczej dokument epoki niż „po prostu przewodnik” – świadectwo, jak muzeum miejskie rozumiało swoją misję, zanim słowo „rewitalizacja” trafiło do urzędowego słownika.