Miraż
Autor: Matt Ruff
Wydawnictwo: Rebis, 2013
Okładka: miekka
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Miraż” to powieść, w której Matt Ruff wykonuje na czytelniku elegancką operację zamiany ról: to świat arabski jest supermocarstwem, Bagdad ma swoje „bliźniacze wieże”, a dzień grozy przypada na 9 listopada. Ten prosty w założeniu chwyt – przestawienie dekoracji, przy zachowaniu doskonale rozpoznawalnych lęków, fobii i medialnych klisz – okazuje się zaskakująco pojemny. Ruff nie bawi się w publicystykę, tylko w szczegółowe modelarstwo: Zjednoczone Państwa Arabskie, Zielona Strefa w Waszyngtonie, arabska „wojna z terroryzmem” prowadzona przeciw chrześcijańskim fundamentalistom – to wszystko jest zbudowane z ciężkiego, realistycznego materiału, który czytelnik zna aż za dobrze. W pewnym momencie niepokój polega na tym, że przestaje się zwracać uwagę na odwrócenie ról i po prostu przyjmuje się ten świat jako „normalny”.
Na tym tle fabuła szpiegowsko‑sensacyjna – Mustafa al‑Baghdadi i jego współpracownicy, zamachowiec samobójca twierdzący, że „prawdziwa” rzeczywistość jest taka jak nasza, śledztwo, które rozwarstwia się na kolejne poziomy wątpliwości – działa trochę jak mechanizm w prozie Dicka: im dalej, tym mniej stabilny staje się grunt pod nogami. Ruff jest jednak bliższy Rothowi i Chabonowi w tym, jak traktuje historię i tożsamość – nie jako zagadkę logiczną, ale jako zbiorową autokreację, w której religia, media i polityka piszą mitologię na bieżąco. Postaci Mustafy, Amala i Samira nie są tu tylko pionkami w eksperymencie myślowym: to ludzie, którzy muszą nagle skonfrontować się z możliwością, że ich pamięć, biografie i lojalności są częścią większej opowieści – i że ktoś inny trzyma w ręku pióro.
Najciekawszy jest chyba podskórny gest tej książki: Ruff nie proponuje prostego „co by było, gdyby to oni…”, tylko pyta, jak krucha jest nasza wiara w „naturalny” bieg dziejów. Odwrócenie 11 września, zamiana miejsc ofiary i kata, zamiana peryferii w centrum – wszystko to odsłania, że znana nam od dzieciństwa geopolityczna mapa świata jest równie narracyjna jak fantastyka. „Miraż” można czytać jako thriller, jako political fiction, jako wariację na temat „Człowieka z Wysokiego Zamku” – ale najlepiej działa jako krzywe zwierciadło: czytelnik, który na początku z ciekawością przygląda się „egzotycznemu” supermocarstwu arabskiemu, po chwili orientuje się, że to jego własne wyobrażenia o cywilizacji, terroryzmie i „normalności” są tu prawdziwym przedmiotem przesłuchania.