The Two-Pencil Method
Autor: Mark Crilley
Wydawnictwo: Watson-Guptill, 2018
Okładka: miekka
Stan: bardzo dobry
Uwagi: brak
O książce
Mark Crilley w „The Two-Pencil Method” robi coś, co zwykle udaje się tylko nauczycielom z natury cierpliwym: odziera rysunek z całej otoczki „sprzętowej magii” i sprowadza go do dwóch ołówków oraz upartego patrzenia. Tytułowa „rewolucja” nie polega tu na odkryciu nowego sposobu cieniowania, lecz na bardzo starej myśli: ograniczenie narzędzi porządkuje myślenie. Grafit służy jako medium światła, miękkich przejść i „wahania”, czarny ołówek – jako zdecydowana deklaracja formy. Z tego prostego podziału Crilley buduje cały system, który prowadzi czytelnika od grzecznych ćwiczeń dla początkujących po ambitniejsze portrety.
Ciekawe jest, jak konsekwentnie książka łączy instruktaż z dyscypliną codziennej praktyki. Autor nie kusi obietnicą „zostań artystą w 30 dni”, lecz proponuje raczej eksperyment z wytrwałością: rysuj, aż fizycznie zużyjesz oba ołówki. To bardzo przyziemne, wręcz ascetyczne założenie, a jednak ma w sobie coś z małej szkoły charakteru – liczy się nie tyle pojedynczy efektowny rysunek, co cały stos szkiców, z których większość zobaczy tylko kosz na śmieci. W tym sensie książka przypomina dobrego nauczyciela z pracowni: nie tyle zachwyca pokazem własnych umiejętności, ile nieustannie spycha ucznia z powrotem do stołu kreślarskiego.
Na tle wielu poradników, które przytłaczają czytelnika listą materiałów i „niezbędnych” przyborów, Crilley wypada niemal podejrzanie skromnie. Ale ta pozorna prostota jest dobrze przemyślana – ograniczenie palety do grafitu i czerni wymusza zrozumienie wartości tonów, relacji światła i cienia, budowania formy bez ucieczki w kolor czy efekty specjalne. Dla zupełnie początkujących może to być pierwszy sensowny kontakt z rysunkiem jako rzemiosłem, dla średnio zaawansowanych – rodzaj higieny warsztatowej, powrotu do podstaw. Największą zaletą tej książki jest jednak nie to, czego uczy wprost, lecz to, co po cichu sugeruje: że droga do „profesjonalnie wyglądających prac” wiedzie raczej przez upór i uważność niż przez zawartość piórnika.