The Complete Book of Flight
Redakcja: Ludwig Koneman
Wydawnictwo: Parragon Book Service Ltd, 2010
Okładka: twarda
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„The Complete Book of Flight” to typowy przedstawiciel współczesnej „encyklopedii popularnej” – książka z ambicją całościowego ujęcia tematu, ale podana w formie, która ma bardziej kusić okiem niż przypominać podręcznik aerodynamiki. Fecker i Könemann proponują raczej panoramę lotnictwa niż jego monografię: od pierwszych marzeń o oderwaniu się od ziemi, przez rozwój linii lotniczych i lotnisk, po fascynującą, choć już mocno skomercjalizowaną teraźniejszość. To publikacja, która nie próbuje konkurować z Jane’s czy poważnymi opracowaniami historyków lotnictwa – bliżej jej do eleganckiego przewodnika dla kogoś, kto chce wreszcie usystematyzować to, co do tej pory oglądał tylko na Discovery Channel.
Siła tej książki leży w sposobie podania materiału: to podróż przez samoloty, systemy, lotniska i linie lotnicze, w której rozkład akcentów podporządkowany jest ciekawości laika, a nie zawodowej obsesji miłośnika nitów i profili skrzydeł. Autorzy zestawiają „twarde” dane – osiągi maszyn, rekordy, parametry – z opowieścią o tym, jak rodziła się infrastruktura całego świata w powietrzu: porty lotnicze jako współczesne miasta‑bramy, linie lotnicze jako korporacje o własnej mitologii i estetyce. To bardziej historia cywilizacji, która nauczyła się żyć na wysokości przelotowej, niż techniczny raport z hangaru.
Pod względem charakteru to książka, którą stawia się raczej na stoliku kawowym niż chowa w dziale „podręczniki lotnictwa”. Ilustracje i fotografie pełnią tu równorzędną funkcję z tekstem – często opowiadają więcej niż towarzyszące im akapity, tworząc coś w rodzaju wizualnej kroniki lotnictwa od pionierów po współczesne „latające autobusy”. Dla kogoś szukającego wprowadzenia, szerokiego oglądu i dobrze uporządkowanego zestawu faktów będzie to pozycja bardzo użyteczna; dla zawodowych pilotów, inżynierów czy historyków – raczej sympatyczne kompendium do przeglądania, gdy nie chce się już po raz setny czytać norm EASA. W tym sensie tytuł „Complete” należy traktować z lekkim przymrużeniem oka – to kompletność na miarę dobrze zaprojektowanej, popularnonaukowej książki, nie biblioteki specjalistycznych tomów.