Świat wielkich żagli
Autor: Marek Czasnoć
Wydawnictwo: Glob, 1991
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Świat wielkich żagli” to właśnie ten typ albumu, który najpierw ogląda się z nabożeństwem, a dopiero potem – po dłuższej chwili milczenia – zaczyna się czytać. Czasnojć, znany fotograficznym okiem bardziej niż piórem, traktuje żaglowce jak portrety starych arystokratów: każda jednostka ma swoją twarz, sylwetkę, sposób „trzymania się” na wodzie. Książka jest więc nie tyle katalogiem jednostek, ile pewną panoramą cywilizacji opartej na żaglu – cywilizacji, która w chwili wydania albumu była już formalnie muzealna, ale wciąż uporczywie żywa w regatach, szkoleniach i sentymentalnej wyobraźni.
Największym atutem tego tomu jest połączenie skrupulatności dokumentalisty z bezwstydnym zachwytem estety. Fotografie nie są ilustracjami do tekstu – to tekst jest komentarzem do obrazów, dyskretnym podpisem pod wizualną opowieścią. Opisy techniczne i historyczne nie nużą, bo Czasnojć nie udaje „encyklopedii pod żaglami”; dopowiada tylko tyle, ile trzeba, by kadry z rejami, bukszprytami i takielunkiem nie zamieniły się w czystą dekorację. W tle widać też ambicję szerszą niż tylko polska perspektywa: pojawia się międzynarodowa flota, różne bandery i tradycje, przez co album ma wymiar małej, ilustrowanej historii żaglowej dumy wielu krajów.
Z dzisiejszego punktu widzenia „Świat wielkich żagli” ma jeszcze jeden interesujący walor: to zapis świata tuż sprzed cyfrowej rewolucji i turystycznego przesytu obrazem. Kiedy powstawał, spotkanie wielkiego żaglowca nie było „kontentem”, lecz wydarzeniem, które pamiętało się latami. Ten duch powagi wobec okrętu – jako narzędzia, dzieła sztuki i domu dla załogi – dobrze w albumie pracuje. Dla kolekcjonerów marynistyki to pozycja niemal obowiązkowa, dla historyków techniki – użyteczny, bo wizualnie bogaty suplement, a dla zwykłego czytelnika: szansa, by zrozumieć, dlaczego ludzie nadal z uporem pływają na żaglach, choć dawno nie muszą.