Wczytuję dane...
Realizacja zamówienia: 2 dni
Wysyłka od: 15.00 PLN

Świat starych samochodów
Autor: Aleksander Rostocki, Tadeusz Sokołowski

Wydawnictwo: Wydawnictwa Komunikacji i Łączności, 1972
Okładka: twarda z obwolutą
Stan: dobry

Uwagi: otarcia obwoluty

O książce

„Świat starych samochodów” to jeden z tych tomów WKŁ, które dziś czyta się trochę jak katalog marzeń, a trochę jak kronikę minionej wiary w postęp. Rostocki i Sokołowski nie piszą jeszcze w języku dzisiejszych „klasyków motoryzacji”, gdzie wszystko jest „kultowe” i „legendarne”. Ich ton jest rzeczowy, wyraźnie inżynierski, ale podszyty dyskretnym sentymentem do epoki, w której samochód był jeszcze mechanizmem, a nie ruchomym komputerem na kołach. To nie jest album do oglądania przy kawie, ale porządnie skomponowana opowieść o tym, jak z kaprysu bogaczy i konstruktorskich eksperymentów powstał system, który ukształtował całe XX stulecie.

Atutem książki jest szerokość spojrzenia – autorzy nie zatrzymują się na kilku „gwiazdach” muzeów, tylko próbują zarysować cały pejzaż: od pierwszych niezdarnych powozów bez koni, przez międzywojenne limuzyny i wyścigowe potwory, po auta, które w latach 70. wciąż można było spotkać na drogach jako „stare”, ale jeszcze nie „zabytkowe”. Czuje się, że piszą z wnętrza ówczesnej kultury technicznej: opis konstrukcji, rozwiązań mechanicznych, ewolucji nadwozi ma w sobie coś z dobrej gawędy warsztatowej, tyle że poprowadzonej z historyczną świadomością. Liczne fotografie i ilustracje nie są tu ozdobnikiem, lecz drugim, równorzędnym tekstem, pozwalającym czytelnikowi prześledzić, jak zmieniała się sama sylwetka samochodu – z pudełka na kołach w obiekt pożądania i symbol statusu.

Dziś książkę tę czyta się podwójnie: jako przystępne wprowadzenie w historię motoryzacji i jako dokument mentalności PRL-owskiego popularyzatora nauki. W tle pobrzmiewa przekonanie, że technika jest narzędziem cywilizacyjnego awansu, a samochód – jednym z najważniejszych wynalazków nowoczesności. Nie ma tu jeszcze obecnego w nowszych publikacjach tonu ekologicznego wyrzutu sumienia; jest natomiast szacunek dla rzemiosła, precyzji i elegancji dawnych konstrukcji. Dla kolekcjonera starych wydań WKŁ to pozycja niemal obowiązkowa, dla miłośnika motoryzacji – porządny, solidny fundament, na którym można budować dalsze lektury, świadom, że ogląda się „stare samochody” oczami ludzi sprzed pół wieku, gdy wiele z tych pojazdów wciąż było tylko „trochę przestarzałe”, a nie „muzealne”.