Zarys dziejów teorii filmu pierwszego pięćdziesięciolecia 1895-1945
Autor: Zbigniew Czeczot-Gawrak
Wydawnictwo: Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1977
Okładka: miekka
Stan: dobry
Uwagi: nieznaczne otarcia/zagięcia okładki
O książce
„Zarys dziejów teorii filmu pierwszego pięćdziesięciolecia 1895–1945” to typowy produkt ambitnej polskiej humanistyki lat 70.: księga pisana z myślą o czytelniku cierpliwym, ale w zamian dająca coś, czego dzisiejsze podręczniki często nie oferują – poczucie obcowania z genealogią idei, a nie z tabelką „kto–kiedy–co”. Czeczot-Gawrak nie układa historii teorii filmu jako pochodu „wielkich nazwisk”, tylko jako długie, mozolne wyłanianie się samego pojęcia „filmu” jako sztuki – od pierwszych, pół-amatorskich intuicji Lumierów i publicystycznych zachwytów po systemowe konstrukcje Eisensteina czy Balázsa. W tle stale obecny jest spór: czy kino ma być „sfotografowanym teatrem”, masową rozrywką, czy też autonomicznym językiem z własną gramatyką czasu i przestrzeni.
Konstrukcja dwóch części – „intuicje i eksploracje” oraz „systemy i przemiany” – nie jest prostym podziałem chronologicznym, lecz sugeruje też zmianę jakościową. Pierwsze trzy dekady to dla autora epoka, w której teoria biegnie za praktyką, próbując nazwać zjawiska, które operatorzy i reżyserzy odkrywają „przy kamerze”: montaż, zbliżenie, ekspresjonistyczną deformację obrazu, eksperymenty awangardy francuskiej i niemieckiej. W okresie 1924–1945 ciężar przesuwa się ku konstrukcjom bardziej zwartym: pojawiają się „systemy” – radziecka szkoła montażu (Pudowkin, Eisenstein), refleksje Balázsa nad „widzialnym człowiekiem”, dyskusje wokół dźwięku, ruchy dokumentalne i narodziny brytyjskiej i francuskiej refleksji akademickiej. Autor ma wyraźny zmysł porządkowania chaosu: zestawia nurty, pokazuje ich wewnętrzne spory, a przy tym nie gubi faktu, że teorie rodziły się z bardzo konkretnych praktyk produkcyjnych, technologii i – nie zapominajmy – propagandy.
Najciekawsza wartość tej książki z dzisiejszej perspektywy polega na tym, że jest ona napisana „sprzed” wielkiej fali francuskiej teorii (Metz, Kracauer w pełnym kanonie, psychoanaliza, semiotyka) i późniejszych modnych języków akademickich. Czeczot-Gawrak czyta klasyków bez filtra strukturalizmu czy teorii postkolonialnej; dla kogoś przyzwyczajonego do współczesnego dyskursu jest to niemal archeologia sposobu myślenia o kinie. Stylowo – gęsto, miejscami sucho, ale bez wodolejstwa; widać solidną pracę z materiałem źródłowym, ambicję ułożenia mapy myśli filmowej od Münsterberga po pierwszych polskich filmologów. Dla badacza – pozycja podstawowa, dla praktyka kina – znakomita lekcja, jak bardzo to medium od początku było polem sporów o naturę obrazu, czasu i widza. Dla bibliofila zaś – reprezentant zanikającego gatunku: monografii, które naprawdę chciały ogarnąć „całość zagadnienia”, nie tylko modny wycinek.