Ścigany
Autor: Simon Kernick
Wydawnictwo: Albatros, 2008
Okładka: miekka
Stan: dobry
Uwagi: brak
O książce
„Ścigany” to ten typ thrillera, który nie tyle się czyta, co połyka jednym tchem, a potem zauważa, że fabuła była od początku do końca zbudowana jak precyzyjny mechanizm zegarka z bazaru: chodzi znakomicie, choć nie ma w nim ani jednego szlachetnego kamienia. Kernick bierze figurę „zwyczajnego faceta wrzuconego w koszmar” – sprzedawcę oprogramowania, przykładnego ojca – i od pierwszej sceny telefonicznego morderstwa uruchamia narrację wyłącznie w trybie „uciekaj albo zgiń”. Nie ma tu miejsca na psychologiczne subtelności; zamiast tego dostajemy jazdę bez trzymanki, w której każde kolejne wyjście z opresji jest zaledwie przystankiem do następnego nieszczęścia.
W tle Kernick dość sprawnie dogęszcza sos teorii spiskowej: prawnik, który wie za dużo, jakiś brudny interes na styku polityki, biznesu i służb, a do tego bohater wmanewrowany w cudze zbrodnie i pozbawiany kolejnych bezpieczników – domu, żony, reputacji. Autor gra dobrze znanymi motywami – od Harlana Cobena zapożycza tempo, od Ludluma upodobanie do spisków – ale robi to z rzemieślniczą pewnością siebie. Konstrukcja przypomina raczej serialowy cliffhanger niż klasyczny kryminał: tu nie chodzi o to, *kto* zabił, tylko czy bohater w ogóle dotrwa do chwili, w której będzie miał okazję o cokolwiek zapytać.
Styl Kernicka jest funkcjonalny, mocno filmowy, nastawiony na krótkie, cięte sceny, dialog i akcję – idealny dla czytelnika, który nie potrzebuje ozdobników, za to oczekuje natychmiastowego podnoszenia ciśnienia. Tłumaczenie Rafała Lisowskiego dobrze poddaje się temu rytmowi: język jest prosty, szybki, bez filologicznych ambicji, za to kompatybilny z poetyką „czytadła na dwa wieczory”. „Ścigany” nie udaje niczego więcej, niż jest: to rasowy, dynamiczny page‑turner o człowieku, który przypadkiem wpadł pod walec wielkiej intrygi. Kto szuka literackiej finezji, będzie kręcić nosem; kto ma ochotę na sprawnie podany adrenalino‑thriller, dostanie dokładnie to, za co zapłacił.