Historia powszechna XX wieku
Autor: Antoni Czubiński
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie, 2006
Okładka: twarda
Stan: dobry
Uwagi: niewielkie otarcia okładki
O książce
„Historia powszechna XX wieku” Antoniego Czubińskiego to typowy owoc polskiej szkoły historiograficznej lat 90. i początku XXI wieku: solidna, ciężka (dosłownie i w przenośni) synteza, pisana z myślą o studencie, ale tak naprawdę marząca o czytelniku, który jeszcze wierzy, że świat da się uporządkować w jednym grubym tomie. Czubiński uprawia historię klasyczną: państwa, dyplomacja, wojny, a dopiero potem – niczym dopisane na marginesie przypisy do „właściwych” procesów – społeczeństwo, kultura, religia. To nie jest książka, która zadaje pytanie „jak ludzie czuli się w XX wieku”, tylko raczej „jak państwa przesuwały granice, armie i strefy wpływów”.
Jej największym atutem jest konsekwencja i rozmach. Autor porządkuje stulecie w szerokich blokach: od fin de siècle’u przez obie wojny, międzywojnie i zimną wojnę, aż po niepewne lata po 1989 roku, kiedy historiografia jeszcze nie ma gotowych formuł – a Czubiński mimo to odważnie próbuje je tworzyć. Widać w tym zawodowego historyka, który wychował się na „wielkiej polityce”, ale jest już zmuszony dopuścić do głosu demografię, ekologię, globalizację, technologie. Robi to po swojemu: nie esejem ani refleksją filozoficzną, tylko kolejnymi precyzyjnie uporządkowanymi segmentami, często podpieranymi statystyką. Tam, gdzie współczesne opracowania rozlewają się w narracje o globalnym Południu, postkolonializmie i kulturze codzienności, Czubiński wciąż trzyma się liny: systemy, bloki, sojusze.
Styl jest czysto akademicki, ale nie hermetyczny – bez fajerwerków, za to z poczuciem, że autor wie, o czym pisze, i nie ma potrzeby niczego udowadniać poza rzetelnością. To książka do czytania „z ołówkiem w ręku”, a jeszcze lepiej – z zakładkami, bo łatwo staje się podręcznym kompendium: „kiedy dokładnie wybuchł ten konflikt?”, „jak wyglądało tło kryzysu?”. Jeśli ktoś szuka błyskotliwej reinterpretacji XX wieku, znajdzie tu raczej grunt niż inspirację. Jeśli jednak potrzebuje solidnej mapy – z wyraźnie zaznaczonymi frontami, datami i strukturą procesów – Czubiński pozostaje jednym z tych autorów, których dobrze mieć na półce, nawet jeśli na co dzień korzysta się już z nowszych, bardziej „światowych” ujęć.