Wiersze i poematy
Autor: Nazim Hikmet
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1973
Okładka: twarda
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
Tom „Wiersze i poematy” Hikmeta w serii „Biblioteka Poetów” to typowy produkt polskiej kultury książki lat 70.: , solidna antologia, która ma nie tyle „przedstawić”, ile wprowadzić autora do krajowego obiegu literackiego na stałe. Łabęcka‑Koecherowa układa z Hikmeta nie wybór, lecz coś w rodzaju reprezentatywnej panoramy – od liryki więziennej i emigracyjnej po wielkie poematy o rewolucji, wojnie, miłości, przyjaźni. To książka skonstruowana tak, by polski czytelnik nie musiał nic o Turcji wiedzieć, a jednak rozumiał wszystko: konflikt między prywatnym a politycznym, głód sprawiedliwości i bardzo konkretny ból człowieka, który większość życia spędza między celą a tułaczką.
Najciekawsze jest tu zderzenie temperamentu poety z ówczesną strategią przekładu. Hikmet bywa gwałtowny, rozgadany, pisze jak ktoś, kto nie ma zamiaru oszczędzać oddechu ani słów. Polszczyzna Łabęckiej-Koecherowej lekko ten żywioł porządkuje, ale nie zabija jego rytmu: wiersze są mówione, a nie „pisane”, bliskie rozmowie, deklaracji, czasem pieśni masowej – ale bez tej topornej retoryki, którą znamy z propagandowych produkcji epoki. W dłuższych poematach widać, jak tłumaczka szuka równowagi między wiernością a komunikatywnością: zachowuje frazę szeroką, wielozdaniową, dzięki czemu poematy nie zamieniają się w marszowe rymowanki, tylko w narrację, która – jak u Majakowskiego – rozlewa się po stronach z pewną bezczelnością.
Warto też pamiętać, że polski Hikmet z 1973 roku to nie tylko „poeta turecki”, lecz figurant w ówczesnym pejzażu ideologicznym. W PRL łatwo było go skleić z etykietką „rewolucjonista – przyjaciel sprawiedliwości społecznej” i spokojnie postawić obok Jesienina czy Nerudy na półce „postępowej poezji świata”. Ten tom wymyka się jednak całkowitemu upaństwowieniu autora: obok hymnów na cześć wolności i robotników jest w nim sporo zwykłej, niemal czułej kruchości – starzenie się, lęk, niespełnione obietnice prywatnego życia. Antologia PIW-u podsuwa więc czytelnikowi obraz poety rozdartego między rolą „światowego sumienia” a bardzo przyziemną potrzebą bycia kochanym, obecnym, żywym. W tym właśnie napięciu – nie w samych deklaracjach politycznych – tkwi trwała siła tego tomu.