Poradnik płetwonurka
Redakcja: Bohdan Jasiewicz
Wydawnictwo: Liga Obrony Kraju – Zarząd Główny, 1966
Okładka: twarda
Stan: dobry
Uwagi: nieznaczne otarcia okładki
O książce
„Poradnik płetwonurka” to książka, która dziś wygląda jak relikt z muzeum techniki, a jednak w swoim czasie była czymś na kształt objawienia – zwłaszcza w realiach PRL, gdzie dostęp do wiedzy specjalistycznej bywał równie ograniczony jak dostęp do samego sprzętu. Praca zbiorowa pod redakcją Bohdana Jasiewicza pełni funkcję nie tyle sympatycznego poradnika hobbysty, ile podręcznika do nowego, półwojskowego rzemiosła: nurkowania rozumianego jako dyscyplina wymagająca żelaznej dyscypliny, procedur i hierarchii. Wydawcą jest Liga Obrony Kraju, więc nie ma mowy o romantycznym „podwodnym włóczęgostwie” – książka od początku ustawiona jest w rejestrze powagi: bezpieczeństwo, odpowiedzialność, normy, technika.
Najciekawsza w lekturze jest mieszanina suchości instrukcji i pionierskiego entuzjazmu. Autorzy porządkują całość zagadnienia z ambicją stworzenia kompletnego kompendium: od anatomii i fizjologii wysiłku pod wodą, przez szczegółowe omówienie ówczesnego sprzętu (w czasach, gdy „automat oddechowy” nie był przedmiotem półki sklepowej, lecz niemal urządzeniem pół-mitycznym), aż po praktykę nurkowania – techniki schodzenia, wynurzania, asekuracji, sygnalizacji. W tle pobrzmiewa zaufanie do naukowego, inżynieryjnego porządku świata: jeśli pozna się zasady, wykresy i tabele, jeśli będzie się ich pilnie przestrzegać, można bezpiecznie wejść w żywioł, który z natury jest dla człowieka wrogi. To podręcznik w duchu epoki – ufność w procedury zamiast romantyzmu przygody.
Z dzisiejszej perspektywy „Poradnik Płetwonurka” ma status niemal tekstu założycielskiego polskiego rekreacyjnego (i pół-profesjonalnego) nurkowania. Przez lata był punktem odniesienia: z niego uczyli się instruktorzy, którzy później wprowadzali bardziej nowoczesne standardy, a wiele pojęć i nawyków terminologicznych ciągnie się właśnie stąd. Oczywiście, jako praktyczne źródło wiedzy technicznej książka jest już przestarzała – współczesne standardy bezpieczeństwa, sprzęt i metodyka poszły naprzód o całe epoki. Ale dla każdego, kogo interesuje historia polskiego sportu, militariów albo kultury technicznej PRL, to pozycja bardzo pouczająca: pozwala zobaczyć, jak kształtował się w Polsce mit „człowieka podwodnego”, zanim na półkach pojawiły się błyszczące magazyny nurkowe, a „kurs OWD” stał się produktem turystycznym.