Poławiacze księżyca
Autor: George Bidwell
Wydawnictwo: Morskie, 1972
Okładka: twarda
Stan: dobry plus
Uwagi: brak
O książce
„Poławiacze księżyca” to jedna z tych powieści historycznych z lat 60.–70., które dziś stoją zwykle gdzieś w drugim rzędzie na półce, a niesłusznie. Bidwell wykorzystuje dość wyeksploatowany już wtedy temat – przemytników na angielskim wybrzeżu XVIII wieku – ale zamiast romansowej dekoracji dostajemy porządną, „rzemieślniczą” prozę o tym, jak wygląda życie na marginesie prawa w epoce, która lubiła o sobie myśleć jako o wcieleniu rozsądku i postępu. Statki, mgła, nocne sygnały z klifów – owszem, to wszystko tu jest, lecz służy raczej jako rama dla opowieści o społeczności: rybakach, drobnych handlarzach, miejscowej władzy, która w dzień tropi przemytników, a nocą przymyka oko.
Bidwell ma wyraźny pociąg do detalu historycznego, ale nie epatuje erudycją; raczej dyskretnie wplata realia – cła, przepisy, lokalne obyczaje – w tok akcji. To powieść zanurzona w ekonomii codzienności: przemytnicy nie są tu romantycznymi piratami, lecz ludźmi z bardzo policzalnymi rachunkami zysków i strat. W tle stale pobrzmiewa proste pytanie: gdzie kończy się „przestępstwo”, a zaczyna zwykła obrona przed niesprawiedliwym systemem podatków i przywilejów? Z tego względu „Poławiacze księżyca” lokują się bliżej realistycznej, „dorosłej” linii powieści przygodowej niż szkolnej lektury o dzielnych chłopcach na morzu.
Osobną ciekawostką jest samo istnienie tej książki w polskim obiegu: wydało ją Wydawnictwo Morskie – oficyna, która konsekwentnie budowała u nas mały kanon prozy marynistycznej i okołomorskiej – a za przekład odpowiada Anna Bidwell, co sugeruje tłumaczenie wykonywane „z wnętrza domu”, z dużą czułością dla niuansów autora. Zaginiony w bibliografiach tytuł angielski tylko dodaje całości lekkiej aury bibliofilskiej zagadki: oto powieść, która funkcjonuje niemal wyłącznie w polskiej postaci, jakby została wyłowiona z nurtu angielskiej literatury i zatrzymana właśnie tu. Dla czytelnika zainteresowanego nie tylko akcją, lecz także sposobem, w jaki literatura popularna opowiada o ekonomicznej szarej strefie historii, „Poławiacze księżyca” to lektura zaskakująco wdzięczna.