Diabeł jest kobietą
Autor: Zbigniew Pitera
Wydawnictwo: Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, 1989
Okładka: miękka
Stan: dobry
Uwagi: nieznaczne zagięcia okładki
O książce
„Diabeł jest kobietą” to jeden z tych tytułów, które sugerują tani skandal, a dostajemy porządne, wręcz klasyczne studium figury kulturowej. Pitera bierze na warsztat filmowego wampa nie jak krytyk oburzony rozwiązłością Hollywood, lecz jak ktoś, kto rozumie, że „kobieta fatalna” jest jednym z nowoczesnych mitów – równie ważnym jak kowboj czy detektyw w prochowcu. Interesuje go nie tylko to, jak wamp wygląda w konkretnych filmach, ale co mówi o lękach, fantazjach i mizoginii widzów oraz producentów. Stąd obok analizy scen i ról mamy próbę odczytania całego zjawiska jako wygodnego alibi: to nie mężczyzna jest słaby, to „ona jest diabelska”.
Ikony typu Garbo czy Dietrich pojawiają się u Pitery nie jako zestaw anegdot, lecz jako kolejne warianty jednego, uporczywie powracającego schematu. Autor pokazuje, jak kino z lat 20. i 30. buduje figurę wampa z połączenia grzechu i dekoracyjności, a potem – jak wraz ze zmianą obyczajów – demonizm coraz bardziej się psychologizuje, a mniej potrzebuje ciężkiej, teatralnej stylizacji. Pitera umie pisać o konkretnych rolach tak, by czytelnik widział kompozycję kadru, gest, światło – czuć, że wychował się na oglądaniu filmów, a nie na cytowaniu opracowań. Zamiast modnych słów o gender i dyskursie mamy język starszej daty, ale zarazem precyzyjny i świadomy, że za każdym wizerunkiem stoi aparat produkcji i ideologii.
Dziś książka ma walor podwójny: jako portret kina sprzed lat oraz jako dokument sposobu mówienia o kobiecości w końcówce PRL-u. Pisany przed erą poprawności politycznej esej o wampie brzmi chwilami anachronicznie, lecz właśnie to czyni go ciekawszym – widać, z czego musiała się potem tłumaczyć współczesna humanistyka. „Diabeł jest kobietą” nie jest encyklopedią filmowych kusicielek, lecz raczej długim, erudycyjnym esejem, w którym kolejne aktorki służą jako przykłady do opowieści o tym, jak kino uczyło widza bać się pragnień, zrzucając winę na „grzeszną” bohaterkę. To jedna z tych książek filmowych, które warto czytać nie tylko „do filmu”, lecz także jako komentarz do całego XX-wiecznego wyobrażenia o kobiecie, która odważyła się czegoś chcieć.